ANTIQUUS
"Antiquus"
demo '07

Mimo, iż Demo "Antiquus" zostaje wydane tylko przez jedną osobę – Abazusa – to ośmioutworowy materiał uderza z ogromną miażdżącą siłą. Nagrania dokonano amatorskimi sposobami przy pomocy instrumentów i komputera co niestety w niewielkim stopniu odbija się na jakości brzmienia gitar. Ale można na to przymknąć oko skupiając się na potężnej dawce niszczycielskiej siły jaką wyzwala ANTIQUUS swoimi aranżacjami. Owe kompozycje głównie bazują na szaleńczo szybkich gitarowych riffach i perkusyjnych blastach co wraz z potwornie przeraźliwym blackowym wrzaskiem tworzy totalny ultra szybki Black Metal wypełniony ogromną dawką silnych emocji jak bunt, nienawiść czy agresja. Taka forma Black Metalu trochę kojarzy mi się z CORPUS CHRISTI. Jednak aranżacje nie skupiają się wyłącznie na szybkich i agresywnych motywach, gdyż w mniejszości pojawiają się bardzo klimatyczne wypełniające tło klawisze czy sample w stylu Elektro jak i melodyjne gitarowe sola przywołujące mrok, melancholię i tajemniczą atmosferę, co z kolei między innymi przywołuje wspomnienia BURZUM z czasów „Filozofem" i wcześniejszych. Ponadto kolejnymi atrybutami są mroczne i mistyczne intra i outra pełne tajemniczych dźwięków, melodeklamacji czy chóralnych śpiewów wplecione w utwory. Myślę, że materiał ANTIQUUS rodzi pewne nadzieje na przyszłość pod warunkiem skompletowania składu i wejścia do studia, gdyż najlepszą promocją są koncerty i profesjonalnie wydany materiał.

ANTIQUUS

Gnom

MARTYRIUM
"The Carnage Lit By Darkness"
Witchcraft Rec/American Line Prods

To maltańska wersja DIMMU/FILTH'owego grania,czyli masa symfonicznych klawiszy, rozpasanych pod ich korowody aranży, snującej się wszędzie słodkiej melodyki i tym podobnych elementów szybko wpadającego w ucho, ale raczej też mało oryginalnego i niekoniecznie atrakcyjnego grania. No chyba, że ktoś łyka wszelkie klony wyżej prze zemnie wspomnianych załóg, a to przepraszam. Zdecydowanie, zbyt dużej ilości słodzików używają Maltańczycy do klejenia swoich jakby nie było, długich kompozycji, przez co stają się one delikatnie mdłe. Strata to dla mnie podwójna, bo momentami ci grajkowie wiedzą, jak perfekcyjnie przyjebać czymś bardziej brutalnym, z mocnym kopytem i ciężką piąchą. Tyle że takiego grania tu jak na lekarstwo. Klimat, pewna teatralność dźwięków, bądź co bądź dobry warsztat techniczny, czasem trochę własnej inwencji i chyba tyle. No fakt, widać, że MARTYRIUM ma sporo pomysłów i jeszcze więcej chęci do tworzenia własnej muzyki, co jedynie może – miejmy taką nadziej ę – zaowocować lepszym graniem i bardziej autorską twórczością na przyszłość.

Witchcraft Records; P.O. BOX 20 – 465; MEXICO 01000, D.F.; Mexico

witchr@hotmail.com - www.witchrecs.com

Skowron

BLACK EMPIRE
"Into The Jails Of Past"
Witchcraft Rec/Azermedoth Rec

Meksykańska furia thrash/black metalowego holokaustu, niesionego na skrzydłach perwersyjnych demonów karmionych ludzkim bólem i cierpieniem. "Into The Jails Of Past" jest imiennikiem okrucieństwa, brudu, obskurności i totalnej wojny. Ten krążek to kult śmierci i zniszczenia. Z pętli chaosu wyłaniają się kolejni „predatorzy” złaknieni lepkiej i słodkiej cieczy – krwi. Brudne, chciałoby się powiedzieć, chwilami mizantropijne brzmienie, upaja się równie ohydnymi hymnami ku czci sonicznej dewastacji. Z wnętrza królestwa podziemi dla podziemia. Niech przeróbka DESASTER „In A Winter Battle” dopowie Wam resztę. Ten cover, to bynajmniej żaden przypadek w repertuarze BLACK EMPIRE. Nie wiem czy jeszcze do zdobycia, ale wart cholernego grzechu krążek.

-

Skowron

ABATOIR
Promo'07

Zostałem mile zaskoczony Promo 2007. W sumie nie wiem czego się spodziewałem. W każdym razie chyba nie kawałków spod znaku Melodyjnego Death Metalu… Promo 2007 ABATOIR zawiera tylko dwa utwory "And The Word Ends" i "Graveness", które stylistycznie nawiązują do początków takich sław jak IN FLAMES czy DARK TRANQUILLITY… Ciężkie i dość dynamiczne acz melodyjne gitary współbrzmiące z growlingiem czy prawie blackowymi wrzaskami i automatem perkusyjnym kreują zarazem agresywny i melancholijny klimat, poruszając się w średnio-szybkich tempach. Natomiast utwór "New Dimension" nie należący już do Promo 2007 pozwoliłem sobie zrecenzować jako kawałek bonusowy, gdyż wprowadza on nowe rozwiązania aranżacyjne do wciąż utrzymywanego przez zespół stylu Melodic Death Metalu, co być może dokładniej ukaże przyszłe oblicze zespołu. A mianowicie pojawiają się w nim pasaże czystych gitar i klawiszowe wypełnienie tła co w powiązaniu z ciężkimi i często melodyjnymi partiami gitar, growlingiem i wolnym tempem tworzy bardzo melancholijny wręcz Death Doom Metalowy klimat. Jak dla mnie utwór jest totalny. Czy jest to zapowiedź zmiany stylu czy może tylko forma Death Doom Metalowej ballady pośród Melodic Death Metalowych pozycji? Okaże się na najbliższym albumie… Niestety pomimo lepszej jakości brzmienia i masteringu w stosunku do poprzedniego materiału nadal nie jest idealnie co powoduje, że tak ciekawe aranżacje tracą w ogólnym odbiorze. Myślę, że dobrą radą będzie skompletowanie składu i ruszenie do studia…

ABATOIR

Gnom

VITALITY
"Voracious Malignity"
Comatose Music

A teraz szybki quiz. Co można grać mając w swoich szeregach grajków z takich załóg jak PROPHECY, DEVOURMENT, VALSGARDE, UNCHECKED AGGRESSION czy SECT OF EXECRATION? No przecież kurwa nie jakiś klawiszowy black metal, tylko Pure Brutal Death Metal na amerykańską nutę z gore'owym zacięciem. Może i większości z Was przejadły się już te wszystkie US bandy i kolejno powstające po sobie ekipy, w których jedyną często, zauważalną zmianą jest logo i nazwa zespołu, i pewnie znakomita część z Was nie widzi już w takim łojeniu ni krzty oryginalności czy czegoś interesującego, to mnie osobiście takie amerykańskie buldożery, od lat i niezmiennie łapią za gardło. Tak już mam, że kocham te pieprzone, ciężkie wałki z przetaczającą się po moich kościach zbitą, bitumiczną masą. "Voracious Malignity" pewnie nie wyłamuje się jakoś szczególnie z szeregów setek jemu podobnych albumów, ale mnie to łechta okrutnie, i zamierzam Amerykańcom kibicować. Formacja to w sumie dość młoda, bo powstała zaledwie w 2004 roku, choć bagaż doświadczeń i umiejętności poszczególnych członków zespołu, to już zupełnie inna bajka. Generalnie nie uczy się piekarza jak się piecze chleb, więc decior spod rąk person tworzących VITALITY, to muza w której nie brakuje niczego, co nieodłącznie łączy się z tym konkretnie gatunkiem. Są miażdżące zwolnionka, średnio-szybkie przemarsze, blaściki tu i tam, dość tłuste, ciężkie brzmienie, wkurwione maksymalnie wokalizy, pięknie szatkujące wiosełka i równie fachowa praca garowego. Brutalnie, z kopytem i do przodu, tak żeby wszystkich pozbawić zbędnych pytań i zagadnień z rodzaju: „co tu jest grane?”. Mógłbym w tym miejscu posypać frazesami, że VITALITY nie bierze jeńców, że masakra i w ogóle, tylko jestem tak jakoś przekonany, iż ten band trafi tylko i wyłącznie w gusta określonej, metalowej wiary. Reszta niech trzyma łapy z daleka, bo....szkoda Waszego czasu. Brutalistom mówię: „brać póki jeszcze gorące!!!”.

Comatose Music; c/o Steve Green; P.O. Box 1518; Kings Mountain, NC 28086 USA

comatosemusic@bellsouth.net - www.comatosemusic.com

Skowron

PARANOIA
"Paranoia"
Redrum 666

Długo, cholernie długo trzeba było czekać, aż wydanie debiutanckiej płyty sosnowieckim grind'owcom z PARANOIA stanie się faktem. Zaiste, płytka miała się już ukazać szmat czasu temu, przez co sam stuff z tego krążka, zaczął już zwyczajnie się starzeć. Generalnie do problemów na linii zespół-label nic mi do tego, bo to nie moja broszka, tyle że i mi, to całe przeciąganie struny zaczęło się już powoli udzielać. Po naprawdę dobrym, debiutanckim demo tej załogi „Thirteen Psychominiatures”, świerzbiło mnie i to okrutnie, co by stawić czoła kolejnej porcji ich dźwiękowych „wypocin”, a przyznam, że cholernie warto zarzucić na ucho ich brutalną muzyczkę. W końcu "Paranoia" kręci się w moim odtwarzaczu, a wraz z tą płytką, morduje dźwiękiem zespół który wyraźnie „dorósł” do tego, co chciałby sobą reprezentować i co chciałby naparzać. Wspomniałem, że „Thirteen Psychominiatures” przypadł mi do gustu i tego twardo się trzymam, jednak duży debiut tego bandu, to młócka bardziej dojrzała, choć może akurat to nie najlepsze stwierdzenie. PARANOIA zapodaje tym razem 19 piosenek brutalnego grind'u, któremu stylistycznie, już całkiem niedaleko do gore, choć sama ekipa, raczej niewiele ma wspólnego z latającymi dookoła flakami i rzeką płynącą brunatną cieczą. Ciężkie, urozmaicone, nisko strojone, jak trzeba to przyprawione jakimś zawijaskiem ekstremalne granie. Jest też trochę prostszych, skocznych, ale ciągle aktualnych i jak najbardziej trzymających się kupy zagrań. PARANOIA tym razem jak na mój gust brzmi jakby lepiej, choć z froterką słyszalnie nikt po studiu nie biegał. Grind'owe mięcho z chorymi wokalami i fajnym jajem między wierszami. Trochę szaleństwa dla lepszego smaku, i fajna grindcore'owa masakra aż miło posłuchać. Nie ma to tamto, znowu dobra płytka!

-

Skowron

NIGHT WIND
Promo

NIGHT WIND to bardzo wartościowy zespół. Chłopaki pochodzą z Uzbekistanu i niech nikt nie myśli, że wpływa to negatywnie na jakość ich twórczości. Aczkolwiek nie jest to muzyka dla ortodoksyjnych metalowców. Muzyka jaką tworzą jest bardzo głęboka i poruszająca. Ich dźwięki są raczej spokojne, tworzą bardzo przestrzenny i melancholijny klimat. Utwory są bardzo melodyjne i wolno płynące. Podstawą muzyki są raczej delikatne gitarowe pasaże, akordy czy spokojne riffy i klimatyczne gitarowo-klawiszowe solówki prowadzone przez równie spokojną pracę basu i perkusji, na czele czego rozbrzmiewa nostalgiczny spokojny śpiew… Nastrój muzyczny wypełniony jest smutkiem i melancholią. Miejscami przewijają się progresywno rockowe zagrywki lub nawet motywy z muzyki New Age… Czasami całość przypomina mi klimat NIGHTLY GALE. Szkoda, że miałem możliwość zapoznania się tylko z trzema kawałkami… Ze zniecierpliwieniem czekam na ich pełny album.

NIGHT WIND

Gnom

TAIFA
"Las Torres De Babel"
SVCD

TAIFA to dość oryginalny zespół rodem z Hiszpanii wykonujący muzykę będącą fuzją muzyki orientalnej, Flamenco i Progresywnego Rocka/Metalu. Poza roszadami w składzie, zespół ma za sobą dwa materiały: "Más allá del sur" z 1999 roku będący debiutanckim albumem i "Fe" z 2004 roku, będący jakby materiałem demo wydanym w dwóch językach - hiszpańskim i angielskim. Oba materiały proponują muzykę inspirowaną właśnie muzyką arabską, Flamenco i Progresywnym Rockiem/Metalem… Jednak obecnie przypadło mi zrecenzować materiał video "Las Torres De Babel", który zawiera teledysk do utworu "Las Torres De Babel" i fragmenty koncertu w Maroko z 2007 roku. Teledysk "Las Torres De Babel" nagrany jest w dość dobrej jakości obrazu i dźwięku. Sceneria teledysku jest bardzo egzotyczna jak dla pospolitego europejczyka, gdyż muzycy grają gdzieś w jakimś miasteczku z orientalnymi wpływami architektury ukazując różne miejsca, budynki oraz ludzi zamieszkujących ten egzotyczny teren. Całość idealnie współgra z muzyką nacechowaną wpływami muzyki Orientu i Flamenco, gdzie można zauważyć nie tylko grę na instrumentach typowych dla muzyki rockowej ale i właśnie grę na instrumentach używanych w tamtejszym regionie. Z kolei fragmenty koncertu z Maroko są już gorszej jakości, aczkolwiek ukazują panujący klimat podczas show… Scena jest bardzo kolorowa z rozłożonymi dywanami na podłodze, przez którą przewijają się różni gościnni muzycy z różnymi instrumentami! Podczas filmowania publiczności okazuje się, że jest to koncert dostępny dla wszystkich osób - nie tylko dla fanów muzyki rockowo-metalowej. Ogólnie muzyka zespołu tworzy bardzo oryginalny egzotyczny klimat. Nie brakuje w niej zarówno typowych Rockowo/Metalowych zagrywek jak i folkowych tematów.

TAIFA

Gnom

GRIMLORD
"Beast We Are Keeping Under Cover"
CD'07

"Beast We Are Keeping Under Cover" jest materiałem promującym najnowszy album "Blood runneth over", który w zasadzie się już ukazał. Ale póki co recenzuję na razie promo zawierające trzy kawałki… Mam wrażenie, że utwory są bardziej przemyślane i dynamiczniejsze, a czasem nawet zahaczające o thrash metalowe regiony ale mimo to wciąż jest to dynamiczny i melodyjny Heavy Metal. Kawałek "Blood runneth over" to ostry i dynamiczny Heavy Metal utrzymany w średnio-szybkich tempach z melodyjnymi gitarowymi wstawkami co w całości nasunęło mi subiektywne skojarzenia z RUNNIG WILD. Kolejny track "Beast we are keeping under cover" to początkowo melodyjny wręcz balladowy utwór przeobrażający się właśnie w lekkie thrash metalowe granie z odrobiną zadziorności. "Grey eminence" kończący promo CD rozpoczyna się gitarowo perkusyjnym wstępem by przejść w heavy metalową jazdę w stylu IRON MAIDEN czy znowu RUNNING WILD. Ogólnie GRIMLORD to sporo chwytliwych łatwo wpadających w uszy riffów i melodii podkreślanych przez ostre lub śpiewane linie wokalne… to dość zróżnicowane ale spójne kompozycje tworzące naprawdę dobry heavy metalowy klimat.

GRIMLORD

Gnom

DELTA
"Black & Cold"
Risestar Promotions

"Black & Cold" jest drugim materiałem chilijskiego bandu, którego kompozycje oscylują w klimatach progresywno-neoklasycznego Power Metalu, co wyraźnie słychać w każdym utworze, gdzie mistrzowskie umiejętności każdego z muzyków znajdują swoje ujście... Utwory aż kipią od wirtuozerskich skomplikowanych instrumentalnych popisów nie tylko w progresywnym ale i w barokowym stylu niczym fugi. A każdy dźwięk nie jest przypadkowy lecz perfekcyjnie dopracowany by pojawić się w ściśle określonym momencie. Oczywiście poza mnóstwem solowych partii i skomplikowanych zagrywek DELTA potrafi stworzyć typowo Power Metalowy klimat, pełen szybkich dynamicznych gitarowych riffów i mocnych uderzeń sekcji rytmicznej czemu przewodzi melodyjny śpiew w falsetowym tonie wzmocniony chórkami. Chociaż każdy utwór to inny motyw muzyczny to całość jest bardzo spójna i profesjonalnie zaaranżowana. Nie brakuje tutaj też balladowych tematów czy pozamuzycznych wprowadzeń do niektórych utworów w stylu tematycznych scen dialogowych... To dopiero drugi materiał zespołu a już słychać, że DELTA rośnie w siłę! Tylko czy na mało popularnym progresywno metalowym rynku uda się im wybić? Ja mam taką nadzieję bo zespół jest godny uwagi.

DELTA

Gnom

IMMINENT PSYCHOSIS
"Imminent Psychosis"
CD '05

Z dalekiej Australii, a konkretnie z południowej części tego kontynentu z „mieściny” zwanej Adelaide, dotarła do mnie płytka muzycznego mieszańca. Przybrudzony, old school'owo brzmiący thrash/death metal. Co więcej?! „Imminent Psychosis” to mocno agresywny stuff, wyraźnie inspirowany graniem pod starą „Sepę”, SLAYER, PANTERA, a przepuszczony przez death metalową maszynkę do mięsa. Fakt, thrash'owe łojenie gra na debiucie Australijczyków pierwsze skrzypce, ale przyznam, iż grajkowie z IMMINENT PSYCHOSIS nieźle kalkulują, mieszając nieco archaicznie brzmiące dźwięki z śmierć metalową extremą, speed metalową motoryką, chwilami dość hardcore'ową energią (nie mylić z hip-hop skokami na scenie), ciętymi, biczującymi skórę, pięknie przy tym molestującymi szare komórki riffami,, pewną perką, kąśliwymi, nie przekombinowanymi solóweczkami i świetnie zróżnicowanymi wokalami (od spazmatycznego wrzasku, aż po morderczy growl). Przyznam, że dziwnie się słucha tej płytki za pierwszym razem. Jakoś nie wchodzi ona tak od razu, sprawiając wrażenie szorstkiej, jakby jednocześnie przygaszonej muzy. Drugi odsłuch – już jest lepiej. Kolejne posiedzenia przy tym krążku – człowiek zaczyna łapać ich tor myślowy, zaczyna odkrywać może nie arcy oryginalny, ale kreatywny styl tej załogi. Dobre prędkości, fajna kombinatoryka, jakiś złamasek, bez większej monotonii, z przyzwoitym brzmieniem, ale w duchu starej daty. Pewny, mocny i Metalowy album. Mają jaja chłopaki i diabełka pod skórą. Mi się to podoba i czekam na więcej.

imminent_psychosis@hotmail.com - imminentpsychosis.adelaidemetal.com

Skowron

HYBRID VISCERY
"Grindcore Contamination"
Coyote Rec

Auć!!! To boli!!! Uderzyło we mnie chore, grindcore'owe gówno, że aż się posrałem ze szczęścia. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina! I dobrze mi tak, bo nie doceniłem Belgów, i szczerze przyznaję, iż nie spodziewałem się tak cudnej nawałnicy wścieklej i szalonej młócki. 31 piosenek plus trzy klipy maksymalnie wkurwionego, urywającego łeb przy samej dupie, brutalnego, zabijającego, rozpierdalającego wszystko dookoła, niszczącego, opętanego, zajebistego grindcore'a. "Grindcore Contamination" to zaledwie mini, ale takiego ultra nakurwu, że już po pierwszy przesłuchaniu leżałem na glebie, bezradnie próbując się bronić przed kolejno spadającymi na mnie ciosami. Dupa tam! Dostałem manto, zebrałem wpierdol i tyle było mego. HYBRID VISCERY z siłą maniaka rozjechał moje uszy, wywołał krwotok wewnętrzny, zrobił mi z dupy jesień średniowiecza, nie wspominając o innych uszczerbkach na zdrowiu i psychice. Dzicz i grindcore holokaust. Brak mi słów. Miazga!!!

PENNING Karl; 12, rue Adolphe Max; 6032 Mont-Sur-Marchienne; Belgique

thefastandgrind@hotmail.com - sick.creations.free.fr

Skowron

EXCIDIUM
"Infernal Oath"
CD '07

„Infernal Oath” rozpoczyna się mrocznym, psychodelicznym intrem... Spokojne, tajemnicze, ambientalne dźwięki wzbudzają ponury, zimny nastrój... który nagle zostaje przerwany przez szybką, miażdżącą Thrash/Death Metalową młócką... Od razu przypomniały mi się czasy, gdy szybki Thrash Metal oscylował w stronę brutalnego i miażdżącego Death Metalu... SADUS, DEMOLITION HAMMER i wiele innych kapel... EXCIDIUM to bezkompromisowa muza... ostro, miażdżąco i bezlitośnie do przodu... to głównie szybkie, łomoczące tempa, agresywne riffy i perkusyjne blasty z potężnymi prsejściami. Temu wszystkiemu dowodzi agresywnie wrzeszczący wokal. Te 5 kawałków wnosi naprawdę wiele chaosu, miażdżącej siły i powiewu minionych lat z przełomu 80/90.

EXCIDIUM

Gnom

MYSTICA
Promo CD

Bułgarski zespół MYSTICA podesłał Promo CD, na którym znajdują się cztery pozycje, czyli: Live in Sofia 2005, Mp3, Pictures i Biography. Live in Sofia'2005 to oczywiście koncert zawierający 5 utworów nagranych amatorską kamerą ustawioną gdzieś w publiczności, co uwidacznia całą scenę i zagorzałych fanów przed nią. Pomimo amatorskiej jakości nagrania, obraz jest w miarę czytelny, lekko niewyraźny, a dźwięk dobrze słyszalny, aczkolwiek oczywiście nie udało się przenieść idealnie dźwięku, brak jest tej koncertowej ciężkości. Pozycja Mp3 zawiera dwa utwory, które również możemy posłuchać i obejrzeć w części koncertowej krążka. Po utworach zawartych na krążku można sądzić, iż muzycy podążają ścieżką Progresywnego Metalu, co często słychać w klawiszowych pasażach lub perkusyjnych rytmach, czasem w gitarowych motywach, chociaż nie są to jeszcze aranżacje przesycone bardzo skomplikowanymi tematami. Utwory przeważnie utrzymane są w średnio-wolnych tempach, chociaż zdarzają się przyśpieszenia i mocniejsze uderzenia. Słuchając tej muzyki czasami przypomina mi się CANDLEMASS i SABBAT (UK), no i może trochę DREAM THEATER. Jednak wolałbym posłuchać tej muzy z krążka audio o lepszej jakości. Na pewno byłyby lepsze wrażenia.

MYSTICA

Gnom

CROSSOVER
"Debauchery"
Deadsun Rec

Wiem, że to stary krążek, ale jakoś dziwnie się złożyło, iż całkiem niedawno trafił w moje łapska. I co mogę powiedzieć już na wstępie, to to, iż CROSSOVER na swoim "Debauchery" odwalili kawał dobrej roboty, a płytka mimo iż ma już na karku ładnych kilka lat od wydania, to treścią ciągle trzyma fason i przykuwa uwagę. Ciężko Greków zamknąć w obrębie tylko jednego stylu, bo wpływów, inspiracji czy zapożyczeń, na "Debauchery" po prostu jest cała masa, a człowiek dopiero wraz z kolejnym przesłuchaniem tego albumu, zaczyna dopiero odkrywać kolejne jego smaczki. Zaiste, treściwa to porcja metalowego łomotu! Black metal, death metal, thrash metal, a nawet trochę heavy metalu. Tu za rogiem czai się niewiadoma i kolejna niespodzianka, podnosząca niebagatelne walory tego krążka. Podobieństw, czy brzmieniowych skojarzeń, również nie idzie zebrać w jednym zwrocie/słowie. Grecja (cover ROTTING CHRIST "The Sign Of Evil Exsistence"), Szwecja, Norwegia (czy Skandynawia w ogóle), a nawet Brytyjskie soundy. Dla każdego coś miłego. Diabeł, mistycyzm, klimat, melodia, instrumentalne uzupełniacze, cholernie mocne zróżnicowanie utworów i aranży, jak trzeba to jest szybciej, z pazurem i sypiącą po oczach siarą. Efekt, to arcyciekawe granie i jak dla mnie, nietuzinkowa muza. Ładnie to wygląda w tej recce, ale gwarantuję, że w rzeczywistości i nausznym sprawdzeniu siły "Debauchery", będzie jeszcze lepiej. Będzie co żałować, jak niechcący to gdzieś przegapicie!!!

DEADSUN RECORDS; Blvd Quiot; 26300 Alixan; France

deadsunrecords@orange.fr - www.deadsun.free.fr

Skowron

EDENSHADE
"The Lesson Betrayed"
My Kingdom Music & Alkemist Fanatix Europe

EDENSHADE to prawdziwy rarytas dla fanów ciężkiej progresywnej muzy. Progresywny Metal w wykonaniu Włoskiego EDENSHADE oscyluje w klimatach w stylu takich sław jak CYNIC, DREAM THEATER, IN FLAMES, MISANTHROPE czy OPETH... Uwielbiam te dźwięki... techniczne zagrywki i solówki, zagmatwane rytmy perkusyjne oraz częste nieoczekiwane zmiany tematów muzycznych, a wszystko ozdobione dość ostrym ale melodyjnym i bardzo nostalgicznym nastrojem... Taki właśnie jest EDENSHADE! Bogactwo dźwięków i muzycznych nastrojów przeplata się ze sobą tworząc niezliczoną ilość muzycznych motywów. Tutaj spotyka się technika i wirtuozeria Progressive i Power Metalu z ciężkością i miażdżącą siłą Death i Nu Metalu rozdzierając się co raz Jazz'owymi motywami. Każdy z członków zespołu ma tutaj wiele do powiedzenia. Wielobarwne linie wokalne (od melancholijnego śpiewu czy recytacji po ostry growling) podkreślają dany nastrój, który powstaje dzięki różnorodnym muzycznym motywom (od melodyjnych pasaży i wirtuozerskich klawiszowo-gitarowych solówek czy skomplikowanych rytmów po ciężkie, dość szybkie i miażdżące tematy). EDENSHADE mógłby z powodzeniem stać u boku powyższych gwiazd!

EDENSHADE

Gnom

Next / Kolejne   Next / Kolejne   Next / Kolejne  

WSPIERAMY!!!