|
ROOTS OF ROT
"Hated Flesh"
American Line Prods
Jak mnie pamięć nie myli, ROOTS OF ROT powstał na gruzach takich meksykańskich załóg jak THE FORENSIC czy ANTON. Jak się ponownie nie mylę, ROOTS OF ROT wystartowali z demoskiem zatytułowanym słodko "Rotten Path", którego zawartość notabene została następnie uwieczniona również na debiutanckim CD tej załogi. A debiutancki krążek, to nie mniej nie więcej jak właśnie „Hated Flesh”. Pięć piosenek ze wspomnianego demo plus trzy świeżutkie cięcia, dość szybko znalazło swojego wydawcę w postaci American Line Prods. Sama muzyka natomiast, to z pewnością brutal decior, miejscami dość toporny, archetypiczny, ani jakoś specjalnie techniczny, ani też zupełnie prosty. Generalnie obie cechy dość płynnie się uzupełniają, równoważą się, dając przy tym jak dla mnie, całkiem ciekawy rezultat. „Hated Flesh” chwilami może sprawiać wrażenie monotonnego, nie mającego w sobie wystarczającej energii łupania. Wydaje się to być dość powierzchowną cechą, bo drążąc nieco głębiej, można obczaić masę naprawdę dobrych riffów, ciekawych patentów, niezłych zagrań. ROOTS OF ROT młóci swój ciężki, masywny i brutalny defiurek, serwując całkiem sprawnie poukładaną, death metalową mielonę z lekkim grind'owym nalotem. Trochę mi to przypomina granie pod CANNIBAL CORPSE z wczesnych czasów tego zespołu, gdzieś tak trochę z BROKEN HOPE, delikutaśnie, zaledwie w kilku fragmentach FEAR FACTORY, natomiast wokalami, to taki misz masz z Barnsa, Bentona, Karl'a Willetts'a z BOLT THROWER (czasy „Warmaster”). Meksykańcy nie bazują na samych blastach, zapinając w bardziej średnie tempa z odpowiednim tonażem. Do mnie to trafia, a do Was nie musi hie hie. Jednakże, warto obczaić ten stuff.
|
| |
-
| |
Skowron
|
|
EMBALMING THEATRE
"The World Is A Stage...For Murder!"
No Escape Rec
Po naprawdę mocnym mini „Hormones From The Dead” przyszła pora, aby moje uszy przekonały się, iż tamten materiał nie był dziełem przypadku, a w samym EMBALMING THEATRE drzemią jeszcze niespożyte pokłady dobrych pomysłów i umiejętności solidnej ich realizacji. „The World Is A Stage...For Murder!” właściwie zaczyna się, i płynnie kontynuuje to, na czym zatrzymało się wspomniane mini. To ciągle dość prosty, old school'owy grindcore, w którym dość istotną rolę spełniają wpływy death metalu, elementy gore, specyficzny humor oraz efektowne jebnięcie w dolną część szczęki. Są niezłe grind'n'roll'owe jajca, ciężkie wałki, trochę introdukcji dla uzupełnienia, ale tak podanych, aby się nikomu nie przejadły się już po pierwszym numerze, oraz masywna ekspresja tego, co w Austryjakach najlepsze – bardzo pewne aranże i nietuzinkowe pomysły. Pewnie jak zwykle nie ma w tym wiele z unikalnej oryginalności, ale brzmi to na tyle świeżo, że nie mam więcej pytań. Nawet przybrudzony sound tego krążka przyjemnie łaskocze moje podniebienie, a dźwięki atakują z jeszcze większą agresją. 18 piosenek w tym przeróbka klasyka „Self Devourment” z repertuaru HIDEOUS MANGLEUS świetnej mikstury ciężkiego grania. Jakby kto pytał, to „The World Is A Stage...For Murder!” ma moją rekomendację maniakom perwersji, sonicznego mordu i głodnym opowieści z krypty he he.
|
| |
-
| |
Skowron
|
|
SUDDEN DEATH
"Injection Of Hate"
Dead Bang Rec
Nowy full length włoskich rzeźników, to całkiem niczego sobie porcja brutalnego deciora. Może nie jakoś szczególnie wydumany to krążek, nie tryskający nadmiernie oryginalnością, ale solidności odmówić im nie można. „Injection Of Hate” z pewnością jest materiałem dość technicznym, z pewnością cholernie brutalnym i równie pewne jest to, iż chwilami dość szybkim. SUDDEN DEATH jednak nie ogranicza się tylko i wyłącznie do serwowania niezliczonej ilości mega blastów – choć tego akurat tu nie brakuje – urozmaicając swoją death metalową furię zmianami temp, sporadycznie jakimś miażdżącym, walcowatym zwolnionkiem, fajnym zawijasem czy świetnie uzupełniającymi się wokalizami. Techniczne, ciekawe łojenie garkotłuka, ciężkie i intensywne riffy wioślarzy, no i właśnie wokale na tyle wściekłe i mordercze, iż nie problem wyobrazić sobie, jak każda zgłoska to wymiot z obfitym krwotokiem, będącym następstwem rozszarpanych strun głosowych i rozprutych trzewi. „Injection Of Hate” ma to do siebie, iż nie przekonuje do siebie już od samego początku. Ten krążek potrzebuje czasu, kolejnych odsłuchów, kolejnych upływających chwil z tym ochłapem włoskiego mięcha. Czasem czuć tu ducha wczesnego CANNIBAL CORPSE, czasem coś z SUFFOCATION, czy przy szybszych bitach jakimś CRYPTOPSY zaleci. Mało tego, SUDDEN DEATH na swojej dwójeczce, inkorporują trochę schematów rodem z grind'owej mielony. Jedynym minusem tej płytki, może być brzmienie, które jak dla mnie, jest takim krokiem wstecz, bo w dobie dzisiejszej, demówki nagrane w byle jakim garażu brzmią ciekawiej niż ten stuff. Z drugiej strony, ma to również swój urok, klimat lat 90-tych, choć z samym old school'em nie wiele ma to wspólnego. Sound jest przybrudzony, lekko dudniący i przegniły. Włosi mają niemały potencjał w swoich głowach, i oby to tylko odpowiednio przelać na jeszcze lepsze dźwięki. Może nie ma tu szczególnej rewolucji, ale mi ten krążek bezapelacyjnie podchodzi. Kolejny, pewny i mocny krok SUDDEN DEATH na brutalnej scenie, i warto to sprawdzić! Ja pewnie do tej płytki wrócę jeszcze nie raz.
|
DEADBANG RECORD; Via Luigi Pulci , 48; 00126 Roma; Italy
| |
sudden666@hotmail.com -
www.suddendeath666.com
| |
Skowron
|
|
BAALPHEGOR
"Post Earthquake Age"
Fastbeast
To już druga w kolejności duża płyta Hiszpańskiej załogi, a pierwsza, z którą w ich imieniu mam przyjemność obcować. I to przyjemność w pełnym tego słowa znaczeniu! Muzyczka BAALPHEGOR to miks stylistyczny takich tuzów brutalnej młócki jak MORBID ANGEL, VILE, CRYPTOPSY. Do tego i tak już pięknistego składu, dorzuciłbym jeszcze niespodzianki i wycieczki w rejony CYNIC i takie dość masywne, gęste partie jakimi dysponują nasi rodacy z DECAPITATED. Może nie jest to jakoś szczególnie oryginalne granie, to jednak nie odpycha, a wszystko co się kotłuje w środku tego krążka, sprawia wrażenie w pełni kontrolowanego, ale ciągle energetycznego i ciężkiego chaosu. Z kurtuazji jedynie wspomnę, iż cały materiał to techniczne wyżyny muzycznego kunsztu. Sporo zmian temp, zjazdów, ucieczek i zaskakujących, ostrych zakrętów. „Post Earthquake Age” to dość chwytliwy materiał, bardzo dynamiczny, ale też ciągle brutalny, wściekły i agresywny. Hiszpanie nie boją się delikatnych eksperymentów z dziwnym instrumentarium, jazzowo brzmiących zagrywek, niebagatelnie wkręconych solóweczek i nietypowych śmierć metalowej muzie patentów. Cholernie podobają mi się linie wokalne na tym albumie. Ich zróżnicowanie, urozmaicenie w barwach i rewelacyjny aranż, chwilami mocno uginają moje nogi w kolanach. Brawo!!! No i świetna produkcja, którą osobiście zajął się gitarowy tej ekipy David Fernandez. Efekt jest naprawdę miażdżący, tłusty i ciężki. To kolejny, bardzo mocny punkt programu! W sumie nalegał nie będę, ale naprawdę warto wyrzygać kilka złotówek na ten albumik!
|
| |
-
| |
Skowron
|
|
AJDATH
"Triangle Of Death"
JordanRiver Entertainment
Nie, no nie powiem, żeby mi się granie według AJDATH nie podobało w ogóle. Wręcz przeciwnie. "Triangle Of Death" to 6-cio utworowa porcja dość old school'owego death/thrash metalu. Może i chłopaki nie czarują szczególnie jakąś wydumaną oryginalnością i unikatowymi zagraniami, ale ich muzyczka trzyma się jak najbardziej kupy. Chwilami jest całkiem brutalnie, motorycznie do przodu i z takim pokazem technicznego kunsztu muzyków tej załogi. Oczywiście, w ramach dobrego smaku i bez bombastycznych, ciężko strawnych wygłupów. Cholernie ciężki, jakby zaflegmiony, niski i grobowy growl, szatańsko tnące riffy, niemal slayer'owska, thrash'owa, gitarowa wściekłość, perkusyjna galopada i takie cmentarne, jakby trochę puste brzmienie. Częste zmiany temp, mielące niemiłosiernie gitarki, jakiś błysk melodyki, wijące się solóweczki, trochę orientu - „Before the War (instrumentalny) - tak dla lepszego smaku, i fajniutki wygar, od którego miska sama się zwija w rogala. AJDATH sprawia wrażenie zespołu grającego dość topornie, jakby z lekkim wysiłkiem, ale jednocześnie z pomysłem i takim pazurem. Podobno diabeł tkwi w szczegółach, to wydaje mi się, iż w przypadku "Triangle Of Death" raczej w jasno sprecyzowanym planie. Mord w "No War No Peace" czy tytułowym "Triangle Of Death" i pewne, mocne uderzenie w "The Perfect Race". Jest naprawdę dobrze, a jestem przekonany, iż będzie tylko lepiej!
|
JordanRiver Entertainment; P.O.Box: 541170; Amman 11937; Jordan
| |
ajdath999@mailcity.com -
www.ajdath.net
| |
Skowron
|
|
ABSENT
"Audi... Vide... Sile..."
Redrum 666
Już słuchając "Errare Humanum Est”, czyli poprzedniego demo tej załogi, można było dojść do prostego wniosku, iż przyszłość technicznego i brutalnego deciora, leży w rękach ich i im podobnych zespołów. ABSENT w tym względzie nie zawiódł mnie ani przez chwilę, jeszcze bardziej utwierdzając mnie tylko w tym przekonaniu. Pomijając takie zagadnienie, jak oryginalność, na "Audi... Vide... Sile..." mamy wszystko, co najlepsze w tej stylistyce brutalnego zabijania dźwiękiem. Oczywiście inspiracje garściami czerpane z USA, niebagatelny warsztat i jeszcze lepsze umiejętności, które urzeczywistniają doskonale, bardzo dobre pomysły muzyków tworzących ten zespół. Brutalny death metal pełen wirtuozerii, polotu i mimo całej gmatwaniny zagrań, zawijasów, złamasów i zakrętów, cechuje go niesamowita lekkość, z jaką myśl kompozytorska przeobraża się na tym krążku w czyn. Zero ciśnienia, żadnego parcia na coraz bardziej wydumane patenty czy coraz bardziej zagmatwane aranże. Odnoszę wrażenie, że one po prostu są, po prostu się rodzą, i po prostu znakomicie funkcjonują w muzyce ABSENT. Mordercze blasty, świetne akcenty, zaskakujące przejścia i kapitalne brzmienie. Brutalny, miażdżący, niszczący i morderczy kawał death metalowej mielony. No chyba nie muszę dodawać, że "Audi... Vide... Sile..." to stuff nie do pominięcia?!
|
Redrum 666; P.O.Box 1; 96-330 Puszcza Mariańska; Poland
| |
redrum666@risp.pl -
redrum666.risp.pl
| |
Skowron
|

MONS LVNAE
"Seven Winds"
CD '07
Portugalski MONS LVNAE swoje kompozycje
zawarte na „Seven Winds” oparł na folkowo-gotycko Doom Metalowych klimatach. 8 utworów
znajdujących się na krążku tworzy nastój jaki mógłbym porównać do THE GATHERING z
albumu „Mandylion” czy też w niewielkim stopniu do HAGGARD. Podstawę muzyki tworzą
wolne, melodyjne i ciężkie gitarowe kompozycje przeplatane fortepianowymi i syntezatorowymi
pasażami i melodiami fletu, na czele których rozbrzmiewa bardzo nostalgiczny, delikatny
a czasem doniosły kobiecy śpiew, wspierany miejscami przez głęboki męski growling.
Natomiast folkowego tchnienia nadają melodie przypominające średniowieczną lub saraceńską
muzykę. Ponadto w aranżacjach słyszalne są fascynacje muzyką poważną i muzyką dawną.
Głównie materiał jest utrzymany w wolnych tempach z niewielkimi tendencjami do delikatnych
przyśpieszeń. Całość jest bardzo klimatyczna i melancholijna.
|
MONS LVNAE
| |
Gnom
|

BLACK SUCCUBI
Demo '07
BLACK SUCCUBI to zespół z Danii grający
mieszankę Hard Rockowego grania z Heavy Metalem. Muzyka jak przystało na taki miks
jest ciężka i zarazem melodyjna, aczkolwiek jest to melodia złowieszcza i mroczna.
W muzyce zespołu zawarto wiele kanonów muzyki rockowo-metalowej, począwszy od ciężkich
gitarowo-perkusyjnych tematów a skończywszy na nieco delikatniejszych uderzeniach.
Całość kojarzy mi się z DANZIG lub BLACK LABEL SOCIETY, a przynajmniej utrzymana
jest w podobnym klimacie. Szkoda tylko, że Demo zawiera 2 kawałki – to trochę mało
by móc więcej powiedzieć o ich muzyce, a jest dość obiecująca.
|
BLACK SUCCUBI
| |
Gnom
|
|
TERRORISMO MUSICAL
"Paranoia Collectiva"
demo '07
Grecki, old school'owy grindcore z posmakiem noise'a i death metalu. Debiutancki krążek TERRORISMO MUSICAL to przez przesadzania, ale kawałek całkiem ciekawego łupania. Grecy choć może bez większych tradycji takiego grania, znają się na rzeczy, i znakomicie wiedzą, jak wyłuskać z własnych dźwięków bryłę porządnego hałasu. Aranże, to bardzo przemyślane konstrukcje z solidną argumentacją. Dobre, zmienne tempa, sporo szybkiej jatki, mocne wokale z wiodącym prym bardziej rozwrzeszczanym gardłem, któremu wtóruje głęboki growl, mordercze pomysły. Trochę swoją zawartością, „Paranoia Collectiva” przypomina mi dokonania innych rzeźników, mianowicie MALIGNANT TUMOUR. W zasadzie, to podobieństw należałoby się głównie doszukiwać na czesko-słowackiej scenie grind, ale nie tylko. TERRORISMO MUSICAL to jak wspomniałem na początku grindcore w starym, dobrym stylu, ale Grecy nie mają nic przeciwko, bardziej gore'owym wtrętom, i dość specyficznemu zdawałoby się humorowi. Brzmienie również jakoś szczególnie nie odbiega od współczesnych kanonów studyjnej realizatorki, a nawet udało się chłopakom właśnie dzięki brzmieniu, zachować ducha czasów minionych. Bez większych bajerów, czasem dość prosto, ale idealnie do celu. Bardzo dobry materiał! Ot i wszystko.
|
T.M.: P.O. BOX 50616; Thesalloniki, 540 13; Greece
| |
terror_music@yahoo.gr -
| |
Skowron
|
|
STURMGEWEHR666
"Sturming SaintReich Sanctuary"
Metal Jeers Prod
No i co ja im kurwa zrobiłem, że już drugi raz ponieśli mnie na butach?! I nie cieszcie miski na daremno, bo i Wam się wpierdol dostanie! Każdy, kto choć przez chwile zbluźnił myśląc, iż mordercza potęga poprzedzającego ten krążek demo "Declaring Deathreich Decalogue" to zwykłe dzieło przypadku i że chłopakom nie starczy już najprawdopodobniej sił na kolejne uderzenie, w trybie natychmiastowym zmuszony zostanie do zweryfikowania swojej jakże błędnej i plugawej myśli. STURMGEWEHR666 idzie za ciosem, przypuszczając swój kolejny, zdecydowanie potężniejszy atak. Ogień, piekielny chaos, zniszczenie i zwierzęca nienawiść. Old school'owy ołtarz śmierć metalowej brutalności, na którym w ofierze Bestii została złożona wszelka świętość, współczucie i ludzki humanitaryzm. Rządy chaosu, bezlitosnej, śmierć metalowej zarazy, thrash'owej wściekłości, black metalowej sadzy, jadowitych wersetów, żądlącego gniewu i brudu. „Sturming SaintReich Sanctuary” jest esencją najlepszych odwzorowań dźwiękowych morderców lat 90-tych. Bezduszność, ciężar, bestialstwo, dzicz, bezpośredniość i chwilami niezastąpiona prostota. STURMGEWEHR666 staje się infernalnym epicentrum zniszczenia, batem w ręku death metalowego demona. Piekielnie mocna rekomendacja!
|
| |
-
| |
Skowron
|
|
HEADCHEESE
"The Whoremangler Sessions"
Ep '07
No jak już pisałem, BUB to historia, a w jego miejsce pojawił się właśnie HEADCHEESE, i tu uwaga, również można o tym zespole pisać w czasie przeszłym, bo jak się nie mylę, HEADCHEESE przeistoczył się w dźwięcznie brzmiący AND YOU SHALL LIVE IN TERROR. Ciężko mi tu jednoznacznie zrozumieć takie postępowanie Vic'ka Bub'a, ale to już akurat bardziej jego problem niż mój. HEADCHEESE kontynuuje to, co zostało zapoczątkowane na demówkach wspomnianego BUB, z tą tylko różnicą, iż kondycja tej jednoosobowej załogi, wyraźnie pnie się do góry. To ciągle jest bulgoczący, gotujący się od środka grind'zior z posmakiem amerykańskiego, brutal death'owego buldożera, ale zdecydowanie ciekawiej zaaranżowany i już na pewno lepiej brzmiący. Nie możemy tu ciągle mówić o nie wiadomo jak klasowej produkcji, to jednak muzyczka HEADCHEESE tym razem ma przynajmniej konkretny kształt i wygląd. To nie jest już tylko i wyłącznie dźwiękowy mur, kakofoniczny mariaż kilku dźwięków, a coś, co lepiej niż dobrze się słucha. Stylistycznie, nie słychać tu jakichś konkretnych zmian. Ten band drąży ten sam temat, oczywiście, wszystko w ramach tak zwanego progresu. Jest ciekawiej, praktycznie w każdym elemencie ich własnej układanki. Mocniejszy wokal, ciekawsze programowanie, pewniejsze pomysły, mniej topornej łupaniny i co najważniejsze, więcej w samym HEADCHEESE muzyki HEADCHEESE. Trochę introdukcji, odpowiednio wplecionych w tematykę poszczególnych utworów, nie sprawiających wrażenia niepotrzebnych i niesmacznych zapychaczy. Jest tłusto i konkretnie. No i coraz bardziej mi to podchodzi.
|
| |
-
| |
Skowron
|

SHOWSTRIPSILENCE
"Monsters And Humans, Horrorifif And All New!"
Graves Records & Alkemist Fanatix
SHOWSTRIPSILENCE prezentuje szybką i bardzo
żywiołową muzykę, która jest wypadkową Emo Punk Rock'a i Hard Core'a. Utwory choć
są szybkie i dość ostre emanują z nich emocje począwszy od agresji i złości a skończywszy
na melancholii. Owe uniesienia emocjonalne podkreślane są nie tylko przez aranżacje
instrumentów ale głównie przez różne barwy wokali – od czystego aczkolwiek bardzo
dynamicznego śpiewu czy krzyku po ostre wręcz furiatyczne charczące wrzaski. Utwory,
jak przystało na punkowo-coreowe kompozycje skonstruowane są z dość prostych i szybkich,
energicznych gitarowych riffów wspieranych przez szybką, żywiołową perkusję, dzięki
czemu łatwo wpadają w ucho. Urozmaicenia dodają różne dialogi i dźwięki zaczerpnięte
jakby ze scen filmów lub jakichś przemówień pojawiające się czasami przed utworami.
Ponadto na krążku znajduje się bardzo nostalgiczna ballada oparta na akustycznych
gitarach i melancholijnych partiach wokalnych. Na zakończenie podsumuję, że całość
jest bardzo ostra (w ramach punkowo-coreowego grania) i melodyjna.
|
SHOWSTRIPSILENCE
| |
Gnom
|
|
NEFARIUM
"Praesidium"
Downfall Rec
Ignorancja ma to do siebie, iż prędzej czy później, i tak zostanie skarcona. No i dostało mi się od włoskich black metalowców. No bo niby czym wymalowane diabły ze słonecznej Italii mogły by mnie zaskoczyć?! I tu szybko się okazało, w jak cholernie dużym byłem błędzie. NEFARIUM wykonało szybki manewr na pełnych obrotach, i musiałem uznać ich wyższość. Fakt, „Praesidium” nie jest jakimś nader oryginalnym materiałem, bo ciernie DARK FUNERAL czy SETHERIAL są tu mocno wyczuwalne, co jednak w żaden sposób nie przekreśla siły tego wydawnictwa. Wyłączając tu demoniczne intro, mamy od początku do końca wysokiej jakości próbę ognia i morderczej brutalności. Blasty rozciągają się tu po całej długości, wiosła wycinają niesamowicie chorą jatkę, i jak się człowiek wsłucha, znajdzie w ich pracy kawał uczciwego rzemiosła. Do tego równie brutalny jak cała reszta wokal, wymiotujący całe litanie bluźnierstw i anty chrześcijańskich wersetów. Czasem błyśnie jakaś bardziej przystępna linia melodyki, ale reszta, to już czysta, underground'owa extrema. Warto zapamiętać ich imię!
|
Nefarium, Fraz. Fontanalle, 26; 11100 st.; Christophe. Aosta; Italy
| |
nefarium@nefarium.org -
www.nefarium.org
| |
Skowron
|

SENSAZIONE
„Anche I Pesci Hanno Sete”
Zeta Promotion & Alkemist Fanatix Europe
Krążek włoskiego bandu SENSAZIONE dotarł
do mnie dzięki uprzejmości Alkemist Fanatix Europe. „Anche I Pesci Hanno Sete” zawiera
12 utworów i 1 wideoklip. Muzyka jaką proponują Włosi jest skomponowana na bazie podstawowego
rockowego instrumentarium – czyli gitary, bas i perkusja, a ciekawostką jest fakt,
iż na jednej z gitar gra kobieta – Alessia. Dźwięki wydawane przez SENSAZIONE należą
do grunge'owych kombinacji z lekkim powiewem psychodelii, co miejscami nasuwa skojarzenia
z NIRVANĄ czy PEARL JAM. Ogólnie muzyka, jak na grunge przystało jest zarówno buntownicza
jak i bardzo nostalgiczna, co uwidacznia się w wielu wokalno-instrumentalnych frazach
i melodiach. Dodatkowo muzykę przeszywa klimat łagodnego mroku. A całość jest utrzymana
w różnorodnej rytmice, począwszy od wolnych balladowych i melancholijnych taktów,
a skończywszy na ostrych i szybkich tematach. Liryki utworów są w ojczystym języku
Włochów, więc całość brzmi dość niecodziennie i dla niektórych kontrowersyjnie, aczkolwiek
ja uważam, że w tym przypadku język włoski wpłynął korzystnie na całość.
|
SENSAZIONE
| |
Gnom
|
|
REIGN IN BLOOD
"...End All Spiritual Sacred Lies!"
Miriquidi Prod
„..End All Spiritual Sacred Lies”, „A Coming Storm By The Seven Angels Of Death”, „Lord Of Violence”, „Bound Of Blood (...Into The Throat Of Hell)” - to cały program tego mini. Zdawałoby się całkiem niewiele, ale w ogólnym rozrachunku, czas trwania tego krążka podchodzi pod 19 minut, więc średnią trwania jednego kawałka raczej nie trudno sobie wyliczyć. Zaskoczył mnie, autentycznie zaskoczył mnie swoją wartością i jakością ten materiał. Spodziewałem się black metalu ot po prostu, a ku mojemu, miłemu zaskoczeniu, REIGN IN BLOOD wyrzygał mi prosto w twarz kawał wnętrza piekła z jego całą, plugawą zawartością. Niemiecki naród zawsze ciągnęło do czarnej polewki, co wcale nie musiało oznaczać, iż będzie to miało efekt w postaci coraz lepszych i coraz wartościowszych hordach z tamtejszych landów. W praktyce okazało się, że ma to cholernie pewne i mocne zastosowanie. REIGN IN BLOOD od początku rzuca do ataku całą, diabelską artylerię, tym samym dając do zrozumienia, iż zabawy w podchody nie będzie. "...End All Spiritual Sacred Lies!” jest cholernie narkotyczny, każdy cal tego krążka, to plaga i śmiertelna zaraza, a cztery hymny to militarna próba porażającej siły. Niemcy przetaczają się jak zaciężne wojska jazdy ciężkiej, paląc i niszcząc za sobą wszystko, co do niedawna przypominało, czy przejawiało jakiekolwiek oznaki życia. Szwedzko, norweskie inspiracje, spazmujący, siarczysty wokal, zmiany temp, lunatyczny klimat (żadnych klawiszy tak dla jasności), wdzierająca się pomiędzy jadowite partie fałszywa, złudna nić melodyki, mordercze, tnące niemiłosiernie riffy i celnie punktująca praca perki. Jak na black metal jest ciężko, "...End All Spiritual Sacred Lies!” po brzegi wypchany jest złem i okrucieństwem. Zero nudy tylko prawdziwa, piekielna trucizna i gwałt. Cholernie dobry materiał i cios w serce wszelkich świętości. Brać póki gorące!
|
Miriquidi Productions; P.O.Box 1121; 09451 Annaberg – Buchholz; Germany
| |
MiriquidiProd2@addcom.de -
www.miriquidi-productions.com
| |
Skowron
|

SARCASM
"Revolt"
On Parole Productions
SARCASM to Słoweński Thrash Metalowy band
pochodzący ze stajni On Parole Productions. Historia zespołu zaczęła się już w 1987
roku. Na swoim koncie mają kilka wydawnictw i wiele koncertów ze światowej klasy
sławami. Jak widać to doświadczeni kolesie. Przyznam szczerze, że mimo takiego muzycznego
stażu zespołu, nigdy wcześniej nie słyszałem o SARCASM. Ich muzyka to klasyczny Thrash
Metal, bardzo skoczny, dynamiczny, zawierający sporo agresji ale i melodii, jak i
trochę humoru, co przejawia się w szybkich kompozycjach, bogatych w solówki i chwytliwe
melodie. Aranżacje są bardzo techniczne i spójne. Chociaż wciąż wyczuwa się w muzyce
ten wschodnioeuropejski pierwiastek (tutaj raczej południowo-wschodnioeuropejski),
jaki posiadało wiele Polskich thrashowych kapel na przełomie lat 80/90. A głównie
to za sprawą liryk, które po części są w narodowym języku zespołu. Brzmieniowo i
aranżacyjnie SARCASM przypomniał mi właśnie stary polski MONASTERY z płyty „Święta
Inkwizycja”, również i za sprawą brzmienia wokalu w wysokim ochrypłym tonie wzbogaconym
o męskie akcentujące chórki. Ponadto SARCASM próbuje nieco uwspółcześniać swoją muzykę.
|
SARCASM
| |
Gnom
|

ANARCHYBRAIN
"Solitude Symphony"
Nelly Records
ANARCHYBRAIN to solowy wykonawca, który
w 16 utworach zawarł swoje uczucia wypełnione miłością i melancholią z odrobiną buntu.
Niestety muszę przyznać, że już na początku pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę
było słabe brzmienie zfuzowanej gitary i niedopracowanie techniczne gry, co raczej
zepsuło cały efekt. Całkiem inaczej jest w momentach gdzie pojawiają się czyste partie
gitar, pełne akordów, pasaży i solówek – wówczas jest ok. Ponadto reszta instrumentarium
(bas, instrumenty perkusyjne, syntezator) brzmi bez zarzutu. Utwory są instrumentalne
poza pierwszym kawałkiem, gdzie pojawia się lekko punkowy śpiew. Natomiast kawałki
bez zfuzowanych gitar są bardzo poruszające, wręcz balladowe, dość klimatyczne. Niestety
gdy pojawiają się ostre gitary doznania płynące ze słuchania muzyki zazwyczaj obracają
się o 180 stopni – mimo, iż czasami słyszalne są ciekawe aranże, frazy i solowe partie
gitar.
|
ANARCHYBRAIN
| |
Gnom
|
|
DECLINE
"Against All"
Promo’06
Band ów pochodzi z tych Tych lub owych Tychów, ale jak kto woli. Już po pierwszym kontakcie wizualnym z płyciorką, widać iż mamy tutaj do czynienia ze zmilitaryzowaną młodzieżą! Piękny Tygrysek ewentualnie Panterka wesoło macha do nas swą lufą, chociaż ja bym stawiał na jakiś Pzkampf, czy coś takiego... Pięć kawałków w tym intro i outro opartych na niezbyt skomplikowanych aranżacjach oscylujących sobie na mieszance Black/Death Metalu. Dosyć melodyjnie z ociupinką polotu. Słuchając DECLINE cofam się wstecz do czasów kiedy to brachol tworzył podobne dźwięki, ino, że bardziej prymitywne, no i wolniejsze. Można by tak popracować nad perą, miejscami brzmi kartonowo i automatycznie, aczkolwiek są to krótkie chwil. Pomimo, że przyjemnie słucha się pancer dywizjon stwierdzam z ogromnym żalem w sercu, iż całość jest za bardzo schematyczna. Obniża to notowania grenadierów w mych zmęczonych oczach, nawet po tym jak zajedzie oldskulowym brzmienie.
No cóż jest w miarę przyzwoicie, ale teraz to chyba królują Leopardy!
|
Kamil Pustuła; Honoraty 48/14; 43-100 Tychy; Poland
| |
-
| |
Artur
|
|
SCORNGRAIN
"Cyberwrmachine"
Dynamic Arts Rec
Trzech panów, oczywiście nie wiem skąd musiało słuchać powyrzszy Twór, bo też wyjebało sobie czołgusia na okładeczce. Tak samo jest to germańska bestia ino z tą różnicą, iż ta ma chuj wie ile luf i na dodatek parę czachorek wmontowanych na stałe! To plus tytuł krążka daje nam jako takie wyobrażenie o muzyce, którą można usłyszeć z głośniczków. Bogate aranżacje, zmiany klimatyczne, chropowate gitarki, growl, czarci skrzek. Czegóż można jeszcze chcieć od życia!!! Ano jeszcze sampelki, parapecik i coś mi się tak kołacze po mózgowiu, że oto nadejszła Czarnośmierć na podwalinach psychodelicznego oblicza symfonicznej wizji chłopców ze Skandynawii. Objawiająca się różnorodnością wokaliz nie tylko tych powyższych. Zakręcone to wszystko jak gówno w betoniarce, ale kurwa jebnąłbym ze szczęścia puchą w ścianę, ino że koleś śpi zmęczony. Ubóstwiam gdy wszystko ma swoją odpowiednią prędkość, nie ciągnie się w nieskończoność, pitu, pitu, bo grać trzeba! Oni grają i
to dobrze, naprawdę dobrze!
|
Dynamic Arts rec.; P.O. Box 168; FIN-33101 Tampere; Finland
| |
info@dynamicartsrecords.com -
www.dynamicartsrecords.com
| |
Artur
|

ILID
"The Shadow Over Arkham"
Alkemist Fanatix Europe & UK Division Rec. & Plastic Head
ILID to Włoska formacja promowana przez
Alkemist Fanatix Europe grająca miły dla ucha i bardzo melancholijny gotycki metal
z panienką na wokalu. Trochę w stylu THE GATHERING z czasów „Nighttime Birds”. Materiał
zawiera bardzo melodyjne spokojne kawałki, chociaż nie pozbawione mocnych gitarowych
riffów, czy solidnych perkusyjnych uderzeń i lekko zadziornych emocjonalnych uniesień.
Jednak delikatny melancholijny śpiew Natascii zmiękcza nawet te najcięższe gitarowe
partie, a w połączeniu z klimatycznym pasażami pianina powstaje bardzo nostalgiczny
nastrój. Utwory przeważnie utrzymane są w średnio wolnym tempie z chwilowymi tendencjami
do przyśpieszeń. Muzyka czasami sprawia wrażenie spokojnie płynącej z niewielkimi
zawirowaniami nurtu. Całość jest bardzo klimatyczna i nawet dość mroczna. Bardzo
miło się tego słucha.
|
ILID
| |
Gnom
|

SOURCE OF DEEP SHADOWS
"Source of Doom and Perpetual Night"
Redrum666
Materiał podesłany przez Redrum666 totalnie
mnie zaskoczył, gdyż spodziewałem się innego gatunku muzyki metalowej... ale to zaskoczenie
było bardzo miłe... Już po pierwszym przesłuchaniu muzyka SOURCE OF DEEP SHADOWS
zrobiła na mnie ogromne wrażenie... Totalna ciężkość, posępny mroczny klimat i bardzo
wolne tempo... Tak! Totalnie ciężki i miażdżący Doom Metal. Czegoś takiego już dawno
nie słyszałem. Myślałem, że Doom Metal skrył się w najgłębsze rejony Podziemia, gdyż
czasy jego świetności dawno przeminęły, a wielka to szkoda, bo choć muzyka była przeciwstawnym
biegunem Death Metalu czy Grind Core'a to potrafiła miażdżyć z równie potężną siłą.
I właśnie taka jest muza SODS! Potężne wolne gitarowe riffy, solidne uderzenia bębnów
i przeraźliwie złowieszczy growling tworzą podstawę aranżacji. Jednak to nie wszystkie
atuty zespołu. Ornamentyki dodają mroczne szepty, psychodeliczne solówki i melancholijne
gitarowe pasaże czy akordy tworząc miejscami tajemniczy czy melancholijny lub iście
hipnotyczny ponury klimat, a pojawiające się bardzo rzadko szybkie i brutalne Grind/Death
Metalowe partie dopełniają całości. Ciekawostką jest fakt, iż prawie wszystkie utwory
są po polsku, a zawarte liryki niczym mroczna poezja są bardzo posępne i pesymistyczne.
Dodatkowo na krążku znajdują się dwa covery – ARMIA „Marność” i PARADISE LOST „Eternal”.
Słuchając SODS przypomina mi się muzyka starego MY DYING BRIDE i starego PARADISE
LOST czy SPINA BIFIDA... Let there be Doom!!!!!!!!!!!!!!
|
MySpace-SOURCE OF DEEP SHADOWS
| |
Gnom
|
|
OATH TO VANQUISH
"Applied Schizophrenic Science"
Grindethic Rec
Dziwnym zbiegiem okoliczności każda kapelka, którą zamierzam opisać ma coś wspólnego z powyższą?! W tej podobnie jak SCORNGRAIN gra trzech panów i tyle podobieństw. Libańczycy, bo stąd pochodzi OATH TO VANQUISH wymiatają typowego, rasowego Death/Grind’a, czyli krótko zwięźle i do przodu. Niczym szczególnym się nie wyróżniają przynajmniej dla mnie. No, ale ja to wolę ińsze dżwięki, choćby takie jak te kiedy dają po dołach w żółwim tempie. To raj, eden valhala, kraina wiecznych łowów! Ewentualnie chwile gdy jadą na wiosłach czystym defiorem ino bez bulgotu! Nie są złą formacją, ale i nie ma tutaj kawałka, który porwałby mnie na całego – techniczni są bo wymiatają, extremalni, bo robią miazgę w ośrodku słuchowym. Tylko na dłuższą mete to nie dla mnie, za łagodny ze mnie człowieczek. Może tak panowie odetną się od Grind a byłaby niezła kapelka Death’owa! Chociaż głodne wilczęta owej miazgi będą miały niezłą wyżerkę, ja tam idę pograsować
w ogródku wśród marchewek.
|
| |
beer@grindethic.co.uk -
www.grindethic.co.uk
| |
Artur
|
|
INTERIOR
"Promo Only"
Demo’05
Ziomy ze świdnika podesłały swój krążek do recenzyji. Dobrze zrobili, choć jak zawsze długo czekali na moją reakcję. Cóż los tak chciał, że muza zdominowana została pogonią za dobrami doczesnymi... No i młode śmietniki poszły w odstawkę tylko jeden Bóg wie na jak długo. Wymiatają tego swojego nieskomplikowanego Thrash’a, niepierdoląc się w zbytnie niuanse. Przerosty formy nad treścią i inne pierdoły. Oni jadą do przodu, że Hej... Zresztą sam początek oddaje przedsmak tego czego można doświadczyć na tym jakże krótkim materiale. Faken-draken lubię całym swym dwukomorowym serduchem taki wypust, młodość i dzikość sączy się z głośników. Wylewa wręcz wypływa wraz z tymi fajniutkimi solóweczkami. Ochrypły wokalik więczy dzieło niestety nie zniszczenia, bo krótko kręcił się krążek zbyt krótko! Całość zamyka cowerek AT THE GATES z jakiegoś tam gigu.
|
Paweł Jatczak; Słowackiego 5/25; 21-040 Świdnik; Poland
| |
interior01@wp.pl -
www.interior.metal.pl
| |
Artur
|
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |