Oddaję w Wasze ręce wywiad z kapelą, której muzę grzechem byłoby przegapić. Warszawiacy wycinają thrash metalowe dźwięki, jak za starych, dobrych czasów niemieckie załogi, dziś stojące w szeregach gigantów gatunku. CHAOSPHERE wzięło mnie z zaskoczenia, dali niezłego czadu, zrobili siwy dym i posypały się skry z jęczących z bólu głośników. Ale co ja Wam tu będę...sprawdźcie co miał do powiedzenia Kamil, człowiek, co to na gitarce przedniej jakoś patenty wystrugać potrafi.
Co prawda, nie wiem, czy w ogóle ktoś jeszcze czyta i interesuje się biografiami młodych zespołów, ale rozrusznik w postaci pytania o rzeczone początki sprawdza się niemal idealnie w wywiadach takich jak ten. Zatem oświeć mnie małego żuczka jak i grono czytelników, skąd i kiedy wziął się pomysł na zrodzenie CHAOSPHERE?
Pomysł na thrashowy band miałem już dawno temu, jednak CHAOSPHERE zostało powołane do życia w styczniu 2004. Znałem już wtedy zarówno BurnArta jak i Miśka, więc spotkaliśmy się na próbie i zaczął powstawać materiał na Reign In Chaos. Od tamtego czasu zdążyliśmy zagrać już trochę koncertów, nagrać pierwszy cd, wzięliśmy też udział w nagraniu Tribute To Venom, który powinien także niebawem się ukazać.
CHAOSPHERE to band mający w swoich szeregach ludzi, którzy zdawałoby się z niejednego pieca chleb jedli. Co ważniejsze chyba, dotąd generalnie Wasze paluchy dawały o sobie znać w zupełnie odmiennych stylistycznie stopach metali ciężkich. Aż tyle w Was drzemie talentów wszelkich, iż potraficie się odnaleźć w zupełnie innych dźwiękach? Dlaczego akurat thrash metal w klasycznej formie?
Zgadza się, część z nas ma doświadczenia z bardzo różną muzyką. W zeszłym roku założyliśmy z Miśkiem rockowe Joy Machine, wcześniej razem z Szarym i ze Staszkiem mieliśmy blackowe Damned, Arren. Generalnie udzielaliśmy się w wielu zespołach i ciężko byłoby wszystko wymienić, ale na pewno wzbogaciło to nasz pogląd na muzykę. CHAOSPHERE od początku istnienia miał dla nas bardzo wyjątkowe znaczenie, gdyż nic po prostu nie cieszy nas tak jak thrashowe pierdolnięcie. Wszyscy jesteśmy wielkimi fanami takich składów jak Slayer, Sodom czy Kreator. Chcieliśmy bardzo stworzyć dobry band, który znajdzie swoje miejsce na thrashowej scenie.
CHAOSPHERE to jakby nie patrzeć młodziutka kapelka, zdawałoby się na razie bez większych zobowiązań, a mimo to ciągle ktoś od Was odchodzi, ktoś przychodzi..... Panowie instrumentaliści nie wytrzymują ciśnienia i pokładanych w nich pokładów nadziei, czy sprawa ma się zgoła inaczej a ludzie bajki piszą? Zaraz po nagraniu Reign In Chaos opuścił Wasz pokład zdawałoby się człowiek na dość istotnym stanowisku. Mam na myśli Miśka, który u Was siedział za garkami.
Nie przesadzaj, do tej pory tylko Misiek odpadł z pierwotnego składu. Nie była to dla nas łatwa decyzja, gdyż jest on naszym dobrym kumplem i zależało mu bardzo na zespole. Postanowiliśmy się rozstać, bo chcieliśmy po prostu pójść w trochę innym kierunku i pograć z nowym bębniarzem. Wybraliśmy Staszka, z którym grałem wcześniej w kilku zespołach. Myślę, że była to dobra decyzja, Staszek doskonale opanował ten materiał, a także świetnie pracuje się nam nad nowymi numerami.
Z kolei nowy nabytek CHAOSPHERE, to człowiek mocno zapracowany. Wystarczy wspomnieć o jego udziale w takich załogach jak ARKONA, HATE, OPUS NOCTURNE czy SUNWHELL. Nie boisz się, iż mimo tego, że jego gra jest warta świeczki, to on sam z czasem nie koniecznie będzie w stanie zapinać w CHAOSPHERE? Ty zresztą sam masz przecież coś na boku DAMNED co chyba pochłania odpowiednią porcję Twojego wolnego czasu i energii.
Faktycznie on dość sporo gra, ale zazwyczaj jest to udział sesyjny lub współpraca przy jakimś nagraniu, więc nie ma problemu byśmy grali razem. Jeśli chodzi o mnie to obecnie gram dodatkowo w hardrockowym Joy Machine. Mam tam także sporo pracy, jednak jakoś daję radę.
A skoro o DAMNED mowa, to co obecnie dzieje się z tym zespołem?
Damned przestało istnieć. Szczerze mówiąc czułem się zmęczony graniem black metalu, i wolałem skoncentrować się na CHAOSPHERE. Niewykluczone, że wypuszczę jakiś mały materiał Damned, jeśli znajdę trochę czasu by skończyć zaczęte jakiś czas temu nagranie. Mimo, że muzyka tego zespołu miała również duży potencjał to zmuszony byłem zakończyć ten rozdział.
Zastanawiająca jest sprawa wydania Waszego debiutu, a w zasadzie tego, iż nie rozdrabnialiście się na drobne bawiąc się w demówki i tym podobny stuff. Fakt, ukazało się najpierw promo, ale ono było w prostej linii wycinkiem z całości. Nie miałeś obawy, iż takie posunięcie mogłoby się okazać falstartem? Nie chodzi mi o sam materiał, bo ten broni się znakomicie, a o ewentualny brak wydawcy, co mogło spowodować leżakowanie i grubą warstwę kurzu na nie wydanym, a nagranym materiale.
Nie chciało nam się pierdolić w nagrywanie demówek skoro wiedzieliśmy, że to, co robimy jest dobre, więc i tak mamy zamiar nagrać LP. Myślę, że był to udany ruch, gdyż udało się wydać Reign In Chaos z magazynem Mega-Sin co zapewni nam na pewno szersza dystrybucją niż wydanie płyty w klasyczny sposób. Wcześniej udostępniliśmy fragment tej płyty, ale też uważam, że był to dobry zabieg, gdyż wzbudził zainteresowanie wokół zespołu.
No właśnie, "Reign In Chaos" ukazało się dzięki Death Solution, tym samym ten krążek został przyklejony do 12-tego numery Mega Sina. Dobra promocja, wolałbyś tradycyjnie, ale realia naszego rynku nie pozwalają, czy z perspektywy czasu, nie dałbyś się na to ponownie namówić? A skoro o płytkach dołączanych do pisemka mowa, czy Imperium nie leżało w kwestii Waszych zainteresowań?
Nie słyszałem o Imperium prawdę mówiąc (Normalnie Mario się na Was obrazi przyp. Skowron). Tak jak wyżej wspomniałem jest to dobry sposób promocji, i dobrze,że zostało to w ten sposób zrobione. Mam nadzieję, że zyskamy wielu zwolenników i łatwiej nam będzie zorganizować jakieś koncerty poza miastem.
"Reign In Chaos" to efekt posiedzenia w DBX'ie. Efekt co najmniej interesujący, by nie powiedzieć, że bardzo dobry. Jak wrażenia z samej sesji?
Jak przy każdym chyba nagraniu jest to męcząca i monotonna praca, jednak efekt tego posiedzenia przyniósł nam wiele satysfakcji. Ogólnie fajnie wspominam ta sesję, Jacek Melnicki to bardzo dobry realizator a zarazem sympatyczny gość, także nie nudziliśmy się, a zakończenie nagrania zwieńczyliśmy konkretną najebką.
Klasyczna do bólu forma thrash metalowego hałasu, mocno inspirowana starą gwardią niemieckiej sceny, bez żadnych udziwnień i niepotrzebnych eksperymentów. Jad, piach i mocny kop w dupsko. Myślisz, iż w kraju na Wisłą znajdą się jeszcze tacy, co daliby się pokroić za taki stuff? Przy okazji, co z tak zwanym zachodem? Próbujecie swoich sił poza granicami kaczo/katolandu? W Polandzie mało kto już bawi się takimi dźwiękami.
Z przykrością muszę przyznać Ci rację,że thrash nie cieszy się tutaj specjalną popularnością, bo każdy teraz słucha totalnej napierdalaniny, a zespoły ścigają się w tempach blastów i natężeniu hałasu. Sam lubię dobre blackdeathowe załogi takie jak np. Infernal War czy Thunderbolt, ale większość tej ekstremalnej sceny to dla mnie kawał wtórnego gówna, gdzie nie ma chociażby jednego charakterystycznego riffu na płycie. Chcielibyśmy oczywiście promować się także zagranicą, ale to wszystko zależy od tego czy Reign In Chaos dotrze tam do odpowiedniej grupy odbiorców i czy pojawią się jakieś pieniądze na wyjazd. Liczę na to że i u nas thrash metal w końcu wróci do łask, bo wypływają czasem fajne kapele jak np. THE NO-MADS.
Gdzieś się doczytałem, iż nowy materiał CHAOSPHERE już się smaży, a same piosenki, będą...po prostu inne, niekoniecznie bezpośrednio nawiązujące do zawartości "Reign In Chaos".
Zgadza się, nowy materiał jest w trakcie powstawania i na pewno będzie się różnił od debiutu aczkolwiek cały czas będzie to muzyka CHAOSPHERE i zwolennikom RiC, na pewno się spodoba. W tej chwili nie zdradzę jeszcze zbyt wiele, ale mam nadzieję, że następna płyta ukaże się jeszcze w tym roku.
Szata graficzna do "Reign In Chaos" to całkiem jak na moje oko ważna rzecz w nierozerwalnej całości CHAOSPHERE. Powiedz mi, na ile jest ona w stanie oddać treść zarówno tekstów jak i muzyki?
Tak, Xaric, twórca grafik, odwalił kawał dobrej roboty. Okładka i całość oprawy graficznej idealnie oddaje klimat tej płyty. Na froncie możemy ujrzeć demona wyłaniającego się spośród ludzkich postaci. Jest to symbolika potęgi i władzy, jaką niesie ze sobą negatywna energia. Na pewno też stale będzie nam towarzyszyć ośmioramienna gwiazda chaosu, która jest wyjątkowo intrygującym symbolem, posiada wiele znaczeń i ma bardzo bogatą historię. Za liryczną warstwę płyty odpowiada BurnArt, który bardzo długo i starannie pracuje nad każdym z tekstów. Całość muzyki, grafiki oraz tekstów na RiC jest bardzo spójna a zarazem cholernie metalowa ,hehe.
Ja osobiście, na "Reign In Chaos" dosłuchałem się mniejszych czy większych to nie ważne, ale śmierć metalowych tonacji. Przeszkadzają Ci jako autorowi tego materiału, takie czy inne nazwijmy to docinki? Czy dajesz słuchaczowi zupełnie wolną rękę przy odsłuchu bez rzucania w jego stronę: Kurwa człowieku, o co Ci chodzi?
Heh, nie przeszkadza mi w zupełności to jak ktoś zaklasyfikuje naszą muzykę. Można odnaleźć zapewne wiele różnych elementów, które nie należą do stricte- thrashowych. Przede wszystkim chciałbym, żeby nasza muzyka kojarzyła się z nazwą, która ma stanowić markę zespołu.
Koncerty, jak macie się w tej kwestii? Wasz dorobek dotychczasowy, raczej jeszcze nie imponuje ilością zagranych sztuk.
Niestety masz rację. Kwestia koncertów jest dość problematyczna, gdyż w dzisiejszych czasach realia są takie, że to muzyk musi dokładać do interesu, a nie odwrotnie. Ciężko jest chociażby wyjść na zero. Liczę na to, że po wydaniu płyty ta sytuacja zmieni się na tyle byśmy byli w stanie pograć trochę poza miastem. Chcielibyśmy grać jak najwięcej i niestety jest to od nas niezależne, że gramy dość rzadko.
No dobra. Co dalej? Jaki chcesz aby był nowy, 2007 rok dla CHAOSPHERE?
Przede wszystkim liczę na to, że RiC trafi do wielu maniaków, że uda nam zagrać jakąś normalna trasę po Polsce, a także pod koniec roku wydać drugi album. Thrash Till Death!!!
-
www.chaosphere.metal.pl
Skowron
|