Trzeba oddać, to co się im należy he he. Nagrali kawał bardzo dobrego, metalowego łojenia, którym można się delektować. Nie było ich przez ładnych parę lat na scenie, ale jak już wrócili, to z hukiem. Szkoda gadać, mus jest słuchać!!!!

Żeby nie przeciągać struny z pierwszym pytaniem, chyba wypada w sumie pogratulować, bo całkiem niedawno, wypuściliście naprawdę mocny materiał. "Seeds Of Cruelty" miażdży.

Dzięki wielkie, miło słyszeć. Recenzje, wywiady czy dobre słowa lub serdeczność to jakby nagroda za ciężką pracę.

Pewnie każdy, z kim przychodzi Ci rozmawiać, zadaje to samo pytanie - czemu tak długo to trwało, czemu przyszło nam czekać tych kilka ładnych lat, na następcę "Blindness"? Czyżby zwyczajna proza życia, nie pozwoliła Wam na aktywniejszy udział w życiu muzycznym?

Owszem, była to dość pokręcona proza; w 2000 umarł Konrad Sobierajski, założyciel Toxic Bonkers (założył go wraz z Klimerem w okolicach 1993). To był ogromny cierń w sercu TB, zwłaszcza Klimera, Sobi był jego najlepszym przyjacielem i po jego śmierci dość cieżko było mu się pozbierać... Myślał nawet nad rozwiązaniem kapeli, na szczęście podniósł się i zaczął działać. Że tak powiem, na miejsce Konrada przyszedł Bartek (Vompi), który musiał niejako zadomowić się w kapeli, był najmłodszy także wiele pracy go czekało, ale dał radę. Ale nagle w 2002 Grabarz, wokalista postanowił opuścić zespół, stało się to zupełnie pokojowo, po prostu stwierdził, że się wypalił. I znów panowie mieli zonka, az tu nagle napatoczyłem się ja. OD tamtej pory, czyli od sierpnia 2002 rozkręcaliśmy się i docieraliśmy, by osiągnąć to, co mamy dziś. Obecny, stabilny skład to: Klimer - perka, Grelka - bas, Mumin - gitara, Vompi - gitara, ja - wokal.

No co rzuca się na uszy przy słuchaniu "Seeds Of Cruelty", to to, iż ciągle pozostajecie wierni swoim korzeniom w sensie widocznych inspiracji. NAPALM DEATH było u Was słychać wyraźnie niemal od zawsze, a teraz dochodzi do tego "SEPA" i Angole z BOLT THROWER. Wam wudaje się to nie przeszkadzać. Czy można to rozpatrywać w formie hołdu, dumy z wspomnianych korzeni...? Bo nie wydaje mi się, że inaczej nie umiecie grać he he.

Taaak, w sumie dziwią mnie takie pytania, Karol napisał w reklamówce ze Napalm Death, że Sepultura, że Bolt Thrower i to ciągle wraca do nas. Mnie np. to dziwi, bo nie ejstesmy az tak pod wpływem jakiejs kapeli żeby ja kopiować (co tez nam ludzie zarzucają). Dla mnie ta muzyka wyszła naturalnie, wszystko razem. Zajebiste kawałki, które nam sie podobały (to jedyne kryterium w zespole). Większosc materiału i tak powstała jeszcze za życia Konrada, potem były różne zmiany, czasem kosmetyczne w rodzaju dodania jakichś pierdolników na drugiej gitarze albo całkowitego przearanżowania utworu. I właśnie robiliśmy to wszystko wg siebie i pod siebie, grając to, co nam sie podoba. Także jak ktoś porównuja nas do drugiej kapeli, to może nam byc tylko miło (zwłaszcza ze to np Napalm Death), bo dobrze wiemy, że nie korzystamy z ich dorobku, tylko robimy swoje.

Inspiracje inspiracjami, ale nie można nie zauważyć pewnej ewolucji, czy częstej zmiany stylu w jakim gracie. Weźmy choćby poprzednią Waszą produkcję, która była bardziej grind death'owa z domieszką innych stylistyk, a najnowsze Wasze dziecko, to już zgoła odmienne granie. W jaki sposób, należy rozpatrywać taki rozwój Waszej muzy? Potrzeba chwili?

Jak już pisałem "S.O.C." to naturalne następstwo naszych fascynacji i rzeczy, które lubimy. Nie mieliśmy zamierzenia nagrania ciężkiej, wolnej płyty, po prostu prosto z głów szły riffy, perkusja, bas czy wokal i jeśli było zajebiste to zostawialismy. Jeśli chujem wiało, to wywalaliśmy wpizdu. Było u nas coś takiego jak chęć rozwoju, próbowania czegoś innego, rozwój w nas samych, ale bez konkretnego celu i kierunku. Wyszło to z nas naturalnie, co nas zreszta bardzo cieszy. Kolejna płyta tez będzie pojebana stylistycznie, co mnie cieszy bardzo, więc może taki będzie styl TB, eklektyczne cuś.

Rodzi się jednocześnie pytanie, jaki będzie kolejny materiał TOXIC BONKERS? Czy tym razem pójdziecie za ciosem, i rozwiniecie to, co zapoczątkowaliście na "Seeds Of Cruelty"? Czy znowu nastąpią wyraźne zmiany? Pytam nie bez powodu, bo jak mi wiadomo, macie w zasadzie skończony materiał na kolejny album. Jakieś szczegóły?

Już trochę napomknąłem w poprzednim pytaniu, dodam, że sa i ultra szybkie grindowe killery jak i takie skoczne numery. W sumie nie chcę nic mówić i zdradzać, bo musimy mocno dopracować jeszcze większość rzeczy, poza tym jestem ciekaw do czego będą nas porównywać jak wydamy następne CD :D

Brzmieniowo osiągnęliście raczej wysoki pułap, bo ostatni Wasz album, brzmi wręcz świetnie. Czy jest to jakaś oznaka dążenia do swoistej perfekcji?

No pewnie, każdy dąży do tego, by być lepszym. Każdy muzyk się rozwija, czasem małymi kroczkami a czasem robi duże kroki. My też chcieliśmy zacząć np mieszać trochę bardziej w gitarach, mieć więcej przemyslanych riffów niż np napierdalac ciągle blasty. To tez sztuka grać wolno i ciekawie zamiast jebać 100 kawałków w pół godziny.

PJ Reda Studio - to w nim dokonaliście rejestracji "Seeds Of Cruelty". Jak widać i słychać, sukces to nie tylko uznane marki, miejsca i realizatorzy, a..... co? No właśnie co?

He a to dobre pytanie. Przede wszystkim dobrze się dogadywaliśmy z Małym - realizatorem, rozumiał o co chodzi, poza tym to profesjonalista i sam jest muzykiem (bębni w Proletatyacie), także zna się na rzeczy. Wiedział, jak ustawić brzmienie, jak ma wszystko chodzić, jakie mikrofony gdzie dać i tak dalej. Wykonał świetną pracę, jestesmy mu za to wdzięczni. Druga sprawa to re-mastering, któremu poddaliśmy materiał, by wzmocnić podbicie, basy i tzw. pierdolnięcie ;) Toteż nigdy nie wiesz, gdzie trafisz na odpowiednich ludzi, ciekawe czy w innym studio tez uzyskalibysmy takie brzmienie, ale to chyba kwestia doświadczenia, więc pewnie bardziej szczegółowo będzie mozna odpowiedzieć na to pytanie za 5-10 lat huehuehue.

Trafiliście pod skrzydła Karola z Selfmadegod, i chyba standardowo wypada zapytać, jak się razem współpracuje? Nie wiem, czy w tym momencie, patrząc na nasz kraj, mogliście trafić lepiej. Choć jestem tylko szarym słuchaczem, a Ty możesz mieć coś więcej do powiedzenia he he. Z drugie strony, wyróżniacie się z pośród reszty wydawanych przez Karola zespołów.

Ja też jestem zdania, że nie mogliśmy trafić lepiej. Zawsze to mówimy i teraz tez powtórzę, że Karol robi zajebista robotę dla nas, coś fantastycznego. Opiekuje sie zespołem jak swoim dzieckiem, załatwia multum wywiadów, wysyła płyty do recenzji, no kurwa kosmos. Poza tym znamy się dośc dobrze prywatnie i bardzo dobrze dogadujemy i także bardzo sie lubimy. Bardzo dobrze się zdołaliśmy poznać podczas niedokończonej trasy z Traumą we wrześniu, Karol od razu rozumiał o czym mówimy i tak dalej, a jak zaczął wespół z nami pierdzieć to go pokochaliśmy :D Karol, wielkie pozdro666, ludzie, odwiedzajta www.selfmadegod.com bo to porządna wytwórnia. Ale, ale nie umniejszajmy dokonań naszegow wspaniałego menago Marka Kurnatowskiego, który także wykonuje dla nas ogromną robotę i dzięki niemu gramy wiele świetnych sztuk. Worek not dead!

Kiedy tak patrzę na okładeczkę do "Seeds Of Cruelty", odnoszę wrażenie, iż ma ona pewien symboliczny wydźwięk, jednak bez wgłębia się w teksty z tego krążka, można by ją odebrać jednoznacznie, jako atak na fanatyków islamskich. Jak to jest w rzeczywistości? Czym są te tytułowa nasiona okrucieństwa?

A to mozna bardzo różnie odbierać. Okładka świetnie pasowała do wymowy tytułu, także można spojrzec na nia pod kątem terroryzmu, islamu. Kobiety na okładce to Turczynki, którym zakneblowano usta za głoszenie "nieodpowiednich" poglądów, potem dano je na widok publiczny, dla przykładu. I właśnie to, że pokazaliśmy ten ich niemy krzyk, a nie np rozpierdolone WTC czy trupa pozwala na głębsza interpretację. Wnikając w teksty można zobaczyć, że są tam tematy społeczne ("Homeless"), polityczne ("Wrong Way Direction") ale i takie, które dotyczą uczuć pojedyńczego człowieka ("Weep"). Toteż każdy słuchacz może zdecydować sam, czym sa dla niego nasiona okrucieństwa na świecie, a także sam w sobie może odkryć takie.

Skoro delikatnie zahaczyliśmy o islam, to człowiekowi, nasuwa się przed oczy to, co obecnie dzieje się w Iraku. Warto przy tym zapytać, co sądzisz o poczynaniach pana "dablju"? Czy nie sądzisz, iż gdyby go obrać z tych pięknych przemówień i szczytnych celów, za którymi się skrywa, to zostałby nam jeno pewien uzurpator? Pokój to jedno, ale z reguły, politycy mają dwie twarze.

Pewnie że mają, nawet na moich studiach dowiedziałem się, że kłamstwo jest wpisane w zawód polityka. Dlatego też ja się trzymam raczej z dala, już nawet nie chce mi się wkurwiać na to co się dzieje, poza tym niestety każdego dnia się przekonuję, że naprawdę moje wkurwianie nie ma żadnego znaczenia. Totez porzućmy temat polityki, zresztą najbardziej chętny do rozmowy byłby Klimer, bo on się tym interesuje, poza tym jako magister historii cały czas jest na biężąco i wyciągna wnioski z przeszłości oraz z teraźniejszości.

Skąd według Ciebie biorą się te wszystkie wojny, konflikty, nieporozumienia i mord? Nie wydaje Ci się, iż w pewien sposób, to nasze człowieczeństwo, pierwotne, zwierzęce instynkty, popychają istotę ludzką w kierunku takich a nie innych zachowań? Dążenie do określonej dominacji, pod płaszczykiem dobra dla wszystkich.

Od dawna wiadomo, że takie rzeczy jak pieniądze czy władza wyzwalają w ludziach jakieś chore instynkty, nawet nie mozna tego nazwać zwierzęcymi, bo zwierzęta nie sa podatne na takie bodźce. Poza tym ludzie mają bardzo różne rzeczy w głowach, np mi otworzył trochę oczy kawałek Dezertera pt "Choroba", posłuchajcie bo ma naprawdę ciekawy tekst, zresztą jak większość Dezertera. Dodam też, że za wielka swoboda i kumulacja władzy prowadzi z zupełnie niezrozumiałych powodów do wykorzystywania jej do własnych celów, dlatego zawsze mnie to przerażała i nie chciałbym byc u włądzy, bo bałbym się, co tez moze ona ze mna zrobić. Pomijam wszelakie trybiki i efekt domina, gdy trzeba się dostosować do pewnych schematów np dawania w łapę czy lekcewazenia przepisów, bo nawet nie ma sensu pisac na ten temat. A nadmiar kasy tez sprawia, że ludziom odpierdala przykłądem tzw "snuff movies" czyli filmy robione na zamówienie albo na specjalne płatne strony. Ich fabuła polega na tym, że "twórcy" łapią człowieka i przed kamerą brutalnie torturują, gwałcą a na koniec zabijają. Wszystko to uwieczniają na taśmie i potem sprzedają za ciężką kasę. Z nudów człowiekowi odpierdala, jak ktos ma wszystko, to szuka nowych doznań, poza tym wiadomo nie od dziś że pieniądz otwiera każde drzwi i mając kasę można robić absolutnie wszystko. Więc sam widzisz, człowiek chujeje, gdu poczuje się za pewnie.

Liryki, to raczej dość istotna forma w twórczości TOXIC BONKERS. Mam rację? Bo chyba mi nie powiesz, iż jest to tylko dodatek do całości?

Nie, nie skądże, teksty były od zawsze bardzo ważne w TB. Przypominam, że zaczynali jako kapela punkowa, zaangażowana politycznie i społecznie, co pozostało do dziś. Teksty zawsze traktują o czymś ważnym, istotnym dla nas. Nie śpiewamy o flakach tudzież szatanie, bo sztuka dla sztuki to nie nasza działka. Tekst ma kopać słuchacza po głowie dokładnie tak, jak to robi muzyka, zresztą tak jest od bardzo bardzo dawna w wielu nurtach muzycznych, więc nie ma czego tu tłumaczyć. Powtórzę, że liryki są dla nas bardzo ważne i dobrze by było, żeby słuchacz poza odbieraniem muzyki, poczytał tez teksty i czasem zastanowił sie nad nimi.

Do jednego z utworów z nowej płyty, nakręciliście video.... Słów kilka?

A tak, Artur Wasążnik z Torunia po wysłuchaniu kawałka i przeczytaniu tekstu wynalazł zajebisty pomysł na klip, po czym przyjechał do nas i wspólnie zrealizowaliśmy jego wizję. Nie będę zdradzał szczegółow, powiem, że wszyscy, którzy go widzieli twierdzą, że są pod wrazeniem i faktycznie pomysł zajebisty. I z tego co wiem, klip ma niedługo mieć premierę w telewizji, więc może ktoś, kto nie widział zapozna się z materiałem, a potem sam oceni czy faktycznie zajebisty, czy tez nie.

TOXIC BONKERS to zespół koncertowy, co udowodniliście już nie raz, grając trasy w kraju, jak i poza jego granicami. Do tego pod sceną, gromadzi się często mieszana publika.

No.

Łoki. Końcówa. Nowy rok właśnie stawia swoje pierwsze kroki, a co przyniesie przyszłość od strony Waszej kapeli? Plany, plany.... Reszta miejsca jest już tylko Twoja.

Plany, ech plany. Oby było zajebiście, jeszcze bardziej niż teraz. Oby TB stało się znaną i szanowaną kapelą w różnych kręgach, oby na koncery przyłazili wszyscy ludzie, którzy chcą, ponad wszelkimi podziałami muzycznymi i subkulturowymi i do tego żeby umieli się razem bawić. Żebyśmy nadal spotykali tak życzliwych ludzi jak dotąd. Żeby po prostu było zajebiście. Dzięki wielkie za wywiad i pozdro dla wszystkich czytelników Born To Die!

-

Skowron




Š Born To Die'zine