Kolejna polska załoga, na którą warto zwrócić uwagę. Już dzisiaj młócą całkiem przyjemnego death grind, co tylko podsyca mój apetyt, na kolejne nagrania tego zespołu. Wiadomo, że wszystko potrzebuje czasu, by dojrzeć, i stać się jeszcze bardziej smakowitym, wyczekanym kąskiem, co mam nadzieję, że w niedługim czasie się im uda. Przed Wami PORPHYRIA, a ze znalezieniem ich demka, nie powinniście mieć problemu. Zachęcam!

Srzałeczka! "Mayhemic Blast" - debiutancki materiał, a już potrafi mocno nakopać do dupy. Zdaję sobie sprawę, że na gratulacje jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale nie sposób nie docenić siły rażenia tego stuffu.

- Witam! No cóż nie mnie oceniać, ale patrząc z perspektywy czasu i tak jesteśmy zadowoleni. Pocieszającym jest, że biorąc pod uwagę fakt iż jest to promo, materiał broni się w stu procentach sam (bez naszego zaangażowania się w jakieś dziwne towarzystwa wzajemnej adoracji itd.), pomimo tego że numery na "Mayhemic blast" powstały jeszcze dużo wcześniej.

Osobiście, chciałbym i po cichu "wierze", że kolejny wasz materiał, będzie owocny w większe zamieszaniem na naszym rodzimym, metalowym podwórku. "Mayhemic Blast" ma już sporo miechów na karku, i delikatnie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że siedzicie na dupach, szukając weny w kieliszkach he he. Nowe utwory pewnie już są, tylko jakie?

- Odrobinę cierpliwości a dostaniesz pocztą przesyłkę z tykającą bombą atomową. Dołączymy Ci nawet lont, to sobie odpalisz- dając upust swojej ciekawości. A nowe utwory? Oczywiście że są, i teoretycznie powinny były być wyrzucone z nas już w sierpniu, ale nasz perkusista Set z wielu powodów musiał wyjechać z Polski i pogrążył nas w ciężkiej żałobie. A uwierz że region w którym żyjemy słynie przede wszystkim z perkusistów grających krzesanego albo wlazł kotek na płotek. Po tym jak powiedzieliśmy kilku kandydatom do widzenia za zbyt mechaniczne podejście do sprawy i całkowity brak romantyzmu, trafił się odpowiedni człowiek, i nawet wygląda jak A. Hitler (ha, ha- bez urazy Mops!) Obecnie "nowy" musi jeszcze trochę wypić czarnej kawy, a ja z Krisem dopieszczamy chórki. Nie wiem co masz na myśli pytając o nowe utwory? Są takie jakie mają być w tym czasie! Chyba że satysfakcjonuje Cię odp. że np. nasz 14-ty numer leci pod Death, 3-ci pod Morbid Angel a jeszcze inny zalatuje ekipą Glenna Betona i jego chorych pomysłów, ale to by było jakieś nieporozumienie.

Coraz częściej, zespoły zaczynają zjeżdżać do Dębicy, a Screw Factory Studio, powoli zaznacza swoje stałe miejsce, na muzycznej mapie polski. Albumy takich grup jak DECEPTION czy ECLYPSE powalają - nie tylko pod względem zawartości, czysto aranżacyjnej. Nie chce mi się wierzyć, że zwaliliście swoje manatki akurat w tym miejscu na czas nagrywania, bo akurat dali Wam zniżkę dla "biednych" bądź co bądź, polskich brutali?! Podobno, diabeł tkwi w szczegółach....

- Screw Factory to był czysty przypadek. Potrzebowaliśmy przy okazji wytłoczyć u Jaśka kilka śrubek. A tak poważnie to Maniek w Sanoku wyrolował nas na miejscu bezczelnie i wybór padł właśnie na Dębicę, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Screw Factory to miejsce gdzie z powodzeniem można przyjechać na urlop wakacyjny i dobrze się bawić.

Wy zatrudniliście jeszcze Arka Malczewskiego. Zwykła ostrożność, czy znajomość i zaufanie jego talentowi? Swoją drogą, człowiek w kilku przypadkach pokazał, że ma realizatorskiego czuja.

- Z tego przeklętego Sanoka, do Dębicy jechaliśmy zupełnie w ciemno, w ogóle nie znając kolesi. Mieliśmy tylko numer tel. do Jaśka wyskrobany z Thrashem all. Okazało się że akurat miał wolne a Malta to jego dobry kumpel. Kupiliśmy więc co trzeba i jazda... Ci dwaj mają naprawdę łeb na karku.

"Mayhemic Blast", to 12 numerów pełnych zniszczenia. Oprócz własnych kompozycji, dorzuciliście przeróbkę NAPALM DEATH "Stalemate". Dzisiaj nagrywanie czyichś dokonań, zaczyna przypominać odgrzewanie kotletów. PORPHYRIA przyznam, iż wyszła obronną ręką z "opresji" hie hie. Zwykły hołd dla Brytoli, czy cel sam w sobie?

- Ja nie wiem czy to jest odgrzewanie kotletów czy czegoś innego. Ktoś kiedyś przyniósł te riffy na próbę, a że dobrze nam się grało to wpisaliśmy go na listę. Nigdy nie zastanawialiśmy się poważnie nad coverami , jednak Napalm Death to stara dobra szkoła. Póżniej kończyliśmy jeszcze nasz set koncertowy Blasphemy- "Gods of war", a teraz na koncerty planujemy zrobić kawałek Extreme Noise Terror. "Being and nothing" zwaliła mnie swego czasu na kolana.

Death grind metal, któremu nie można odmówić dużej ekstremy, i pewnej dzikości. Powiedzmy, że to jest krótka definicja stylu, w jakim obraca się Wasza muza. Jak dla mnie, oprócz ducha czasów obecnych, wtłoczyliście w swoje dokonania, niewielką ilość klasyki. Nie mam tu na myśli konkretnego old school'a, jednak....

- Dobrze że w Twojej opinii pojawiła się taka emocja jak "dzikość". Death grind nie jest muzyką dla odzwierciedlenia jakiś technicznie wydumanych patentów muzycznych- powinien być formą ekspresji. Do grania tak ekstremalnej muzy trzeba się chyba urodzić. Z kumplami z zespołu znam się już od lat i każdy z nas ma "coś brudnego" do wywalenia z siebie na próbach lub koncertach. Dlatego np. jeśli gramy i powietrze w kanciapie nie zagęszcza się wściekłością czy innymi negatywnymi emocjami, to lepiej iść na piwo albo rozwiązywać w domu krzyżówki. Mechaniczne podejście do sprawy przyczyniło by się do klęski naszej kapeli, dlatego uwierz że dołożymy wszelkich starań aby nowy materiał miał ogólnie pojęte "to coś". Ja nad wyraz cenię sobie kapele "z duszą" a takowych jest niestety mało.

Skoro poruszyliśmy wcześniej temat NAPALM DEATH, to przyznam, iż często można natknąć się na szufladę, w której zamykają Was razem z nimi. Wiem, wiem, takie porównanie to honor i duma, ale czy to wszystko? Nie chciałbyś być postrzegany jako twórca w pełnym tego słowa znaczeniu, bez nalepek i swoistych domen?

- Wszystko w muzyce zostało już wymyślone. Stąd taka tendencja do szufladkowania. Żaden z nas nie unosi się jakąś bezsensowną dumą bo ktoś tam powiedział iż gramy jak np. Napalm Death. Gramy to czego potrzebujemy, co przynosi ulgę. Przecież nie będę wymyślał przykładowo steku jakichś atonalnych bzdur żeby być inaczej postrzegany. Zresztą i to już zostało zrobione.

W swoim bio, zamieściliście info, że death grind, nie jest jedyną karmą dla Waszych maniakalnych umysłów. Zatem, czym się katujecie, kiedy koledzy nie patrzą he he?

- Szczerze mówiąc mało interesuje mnie czego słuchają przyjaciele z zespołu. Na pewno nie szukają w muzyce jakichś dziwnych nowoczesnych hybryd. Ja np. w tej chwili słucham Dead can dance- rzeczywiście z innej półki, chociaż często odgrzebuje jakieś rodzynki które przyczyniły się do powstania takich a nie innych trendów w muzyce.

No dobra. Zanim PORPHYRIA na dobre stała się zespołem, maczaliście podobno paluchy w innych hordach. Pytanie wydaje się zatem proste: z kim, gdzie i z czym się to jadło? Macierzyste kapele trafił szlag, czy poczucie indywidualności, nie pozwoliło spełnić się w niczym innym, jak tylko PORPHYRIA?

- Wcześniejsze kapele to w moim przypadku poniekąd szukanie odpowiednich ludzi do współpracy. Mieliśmy na koncie jakieś tam demo. Chłopaki nagrali też całkiem dobry materiał jak na tamte czasy (to już pewnie z 12 lat), tylko pałker uciekł im za wielką wodę. Mamy zresztą dalej do tego szczęście. Myślę że nie ma się co rozczulać nad tym co było, ale z drugiej strony wcześniejsze doświadczenia to poniekąd szukanie odpowiedniej formy ekstremy.

"Mayhemic Blast" zbiera raczej różne recenzje. Od tych skrajnie optymistycznych, do powiedzmy ostrożnych. Trafiła się konkretna zjebka, czy macie w tym temacie farta?

- Ja nie czytałem niepochlebnej opinii, chociaż uważam że niektórzy recenzenci zaliczają się do bandy kretynów, zadawającej pyt. typu: czy marzycie o skonstruowaniu bomby atomowej.

No właśnie, a zamierzacie he he? To żart! Być może się mylę, ale z koncertami u Was tęgo raczej nie jest....

- Kiedyś Set odpowiedział do jakiegoś wywiadu że cierpimy na chroniczny brak kanciapy na próby. W końcu mamy bezpieczne lokum- w schronie atomowym, to znowu powyższy wyjechał do Irlandii. Zresztą tłumaczą się tylko winni. Był czas na koncerty to graliśmy systematycznie. Teraz skoncentrowaliśmy się na robieniu nowego materiału i gigi poszły w odstawkę. Ale nie martw się, jeszcze zaśpiewam dla Ciebie jakąś ładną piosenkę na scenie.

Wiem, że "Mayhemic Blast", zostanie niebawem wydany przez Redrum Records. Czy zatem, będzie to tylko wznowienie, i zarazem oficjalne wydawnictwo, czy może dorzucicie kilka killerów, jakieś ciekawostki do tego stuffu? A tak przy okazji, spuściliście manto Tomaszowi, czy było to platoniczne, i obopólne TAK?

- Będzie to tylko wznowienie (jak to ująłeś) i za razem oficjalne wydawnictwo. Do tej pory nie prowadziliśmy jakiejś szeroko pojętej dystrybucji tego materiału. A Tomek z Redrum...po prostu do nas zadzwonił.

Co zamierzacie na najbliższe miechy? Szlifowanie nowych numerów, to wiadome. A może ja nic jeszcze nie wiem, a wy po cichaczu macie zamiar znowu studio nawiedzić?

- Do końca lutego chcemy nagrać pełną płytę, właśnie dla Redrum Records. Wybór studia jeszcze nie padł, chociaż może Jasiek już wróci do Dębicy z wakacji z Vaderem (mam nadzieję że o własnych siłach). Reszta to podejść do sprawy w odpowiedni sposób, bynajmniej nie myśląc o cudach tego świata.

OKI brachu. To tyle tym razem. Czekam na kolejne uderzenie! A teraz, mów ta co chceta!

- Pozdrawiam. Dzięki za wywiad.(odpow.Luki- bas&voc.)

-

Skowron



Pisemko «» Przecieki «» Wywiady «» Demo(no)logia «» Papirzaki «» Galeria «» Imprezy «» Linki


Š Born To Die'zine