Całkiem od niedawna, znowu kroczą drogą death metalowych zabijaków, trochę pohałasowali na trasach, pojedynczych sztukach, i wreszcie nagrali, niczego sobie album. No może, z perspektywy czasu, trochę zbyt sterylnie im on wyszedł, ale i tak jest czego posłuchać. Bez zbędnego smucenia we wstępie, oddaję wam do dyspozycji to, co do powiedzenia o nowym krążku, miał nadworny rzecznik prasowy DEVILYN Bony.
Zacznijmy może od wrażeń, jakie przywiozłeś z ostatniej Waszej traski po ziemiach ojczystych. Dopisała frekwencja, wszystko poszło gładko, czy jak to w życiu bywa, bez kwasów i wpadek nie da rady?
Było ok. Koncerty jak najbardziej się udały i wszystko poszło według planu.
W zasadzie, to chwilę temu, ukazała się Wasza nowa płyta, o enigmatycznym tytule "11". Pewnie masz już dość pytań o tą liczbę, ale ja nie odmówię sobie przyjemności, podręczenia Ciebie dodatkowo moim pytaniem w tym temacie he he. Wybacz, ale większość maniax, jedenastka nieodzownie kojarzy się z eksploatowanym nagminnie tematem, o ataku na dwie bliźniaczki w USA... Jak znam życie, pewnie spudłowałem co?
Ten tytuł nie ma nic wspólnego z tym o czym mówisz. Liczba 11 to symbol związany bezpośrednio z moja osobą .Może to się wydać komuś dziwne, ale jest cała masa sytuacji w moim życiu i ważnych wydarzeń z tym związanych. Kiedy rozmawialiśmy z Tolovym na temat tekstów wpadliśmy na pomysł że można opisać te sytuacje które się wydarzyły w moim życiu. W tekstach pojawiają się też inne wątki związane z samodestrukcją świata i tym jak czas kreuje nasze popierdolone życie.
W zasadzie, DEVILYN to teraz sześć osób, bo wydaje mi się, że Atamana Tolovy'ego, można w tej chwili traktować, jako jeszcze jedną, ważną część zespołu. Tak bardzo mu ufasz, że dałeś mu wolną rękę przy tekstach i oprawie graficznej płyty? Czy może była to również, jak najbardziej praca pod ścisłym nadzorem?
W pewnym sensie dałem mu wolną rękę lecz nie do końca. Jak już wspominałem wcześniej, rozmawialiśmy wspólnie o tym jaki ma być temat tego albumu i co ma zawierać w sobie warstwa tekstowa. To samo było w przypadku okładki. Zresztą Tolovy równocześnie pisał teksty i tworzył okładkę.
"11" jest takim albumem, który aż prosi się oto, by nie określać go mianem następnej płyty DEVILYN. Jak dla mnie, to jest może nie diametralnie, ale inne granie od tego, jakie można było znaleźć na poprzedniczkach "11". To nie jest wręcz namacalne....
Zapewniam cię że to dalej Devilyn. Te zmiany i w pewnym sensie transformacja stylu muzycznego wynika z naturalnego rozwoju. Ja zawsze dążyłem do tego by się rozwijać muzycznie i grać coraz lepiej, ale czasami nie było ku temu możliwości. Miały na to wpływ różne czynniki np. personalne, czasowe, życiowe itd.
Podobno większość utworów na "11", zmontował Erian - czyli nowa twarz w zespole. Miało to być na zasadzie powiewu świeżego powietrza w Waszych dźwiękach, nowego spojrzenia na struktury i komponowanie, czy.....?
Tak Erian skomponował kilka utworów, ale nie wyglądało to tak prosto jak myślisz. Zarówno on miał wpływ na moje utwory jak i ja na jego. Ja włożyłem coś swojego w jego kawałki i na odwrót. Robiliśmy razem te płytę bo zaufałem mu pod względem komponowania, poza tym to bardzo zdolny muzyk.
Hertz - czemu akurat Wiesławscy i ich studio? Coraz częściej się słyszy o podobieństwach ich efektów pracy, o zbieżnościach pomiędzy zespołami jeśli chodzi o brzmienie. Wiem, że to ciągle niesamowici fachmani, ale... Zawsze przecież istnieje jakieś "ale".
Wybraliśmy Hertz z kilku względów. Po pierwsze, to studio nam odpowiada ze względu na możliwości sprzętowe, po drugie organizacja i dynamika pracy jest na wysokim poziomie gdyż nie traci się niepotrzebnie czasu, i co najważniejsze to umiejętności realizatorskie braci Wiesławskich .Nie wydaje mi się żeby produkcje z Hertz'a były podobne do siebie. Możliwe że chłopaki z Hertza mają swój opracowany system podstawowy, ale to już zależy od indywidualnych wymagań każdego zespołu.
"11" została wydana przez Conquer Records. Najlepsze warunki do promocji, najuczciwsze podejście do zespołów, przekupstwo.... he he. Czy podpisując z nimi papierki, zostawiliście sobie jakieś wyjście na wypadek awarii? Jakby można było prosić o jakieś detale?
Nie specjalnie chciałem wiązać się z firmą z zachodu, która znowu położyła by laskę na promocje płyty a my znów nic nie moglibyśmy poradzić na to. W przypadku Conquer łatwiej nam jest sprawdzić co oni robią gdyż są na miejscu, poza tym znam tych ludzi i całkiem możliwe jest że zrobią co do nich należy.
Wydawało się, że skład jest już ustabilizowany, a tu trzeba było pozbawić członkostwa w Waszych szeregach Cypriana. Był w między czasie również Andy Blakk.... Kończysz na razie z tym niecnym procederem, czy jeszcze chętnie byś kogoś wykopał? A tak poważnie, to chyba niezły tyran z Ciebie co?
Nie jestem żadnym tyranem. Ja tylko jestem bardzo konsekwentny w działaniu i mam bardzo sprecyzowane plany działania. A jeśli ktoś nie potrafi się do tego przystosować, to ja już na to nic poradzę. Mówiąc krótko brak mi czasu na zabawy.
Macie na dzień dzisiejszy sprecyzowane plany w kwestii promocji? Jakieś dłuższe wypady, poza granice Polski? Utwory z nowej płyty, powinny urywać łeb na żywca. Jest w nich niesamowita energia.
Dokładnie tak jest, przekonaliśmy się o tym podczas ostatnich występów gdzie ludzie po naszych koncercie wychodzili zadowoleni i naładowani energią. W kwestii planów to wolę nie planować.
No i standardzik. Końcówka należy tylko do Ciebie. Pozdrówka.
Dzięki za wywiad pozdrawiam wszystkich czytelników Born to Die
-
Skowron
|