A cożto ten DEAD INFECTION? Mam cholerną nadzieję, że nie ozwą się takie głosy z tym bzdurnym pytaniem, jeno podniesie się wrzawa - iż powstali z martwych, by hałasem kaleczyć Wasze uszy. Moje zresztą już solidnie krwawią, a z głośników sypie się gruz, kiedy w eterze rządzi "Brain Corrosion". Zaprawdę powiadam Wam, cudna to płytka, i zacna muzyczka z niej się sączy. Kto jeszcze nie słyszał ten cipa! Warto zmienić ten stan rzeczy hie hie. Kilka ważniejszych tematów poruszyłem z pierwszą głową tej ekipy Cyjanem.

No to lets go! Powiedz mi Cyjanku, jak to wyglądał ten twój pierwszy raz....po dość długaśnej rozłące z zestawem perkusyjnym? Trzeba się była przysiąść, aby znowu coś zaczęło wychodzić? Mocno krwawiły naciągi? Czy takie rzeczy ma się już we krwi?

Sprawa ma się podobnie jak z jazdą na rowerze. To już wchodzi w krew. Oczywiście, trzeba było parę tygodni żeby nabrać formy. Ale to czysta formalność. Już jest ok, czuję się wybornie :-). A jak wyglądał mój pierwszy raz? Nie pytaj o takie intymne sprawy :-).

Teraz to ci trochę posłodzę. Chyba każdy, kto rozkoszuje się waszymi dźwiękami, zastanawiał się, jak będzie wyglądał wasz powrót, czego będzie można posłuchać na nowym krążku? Odpowiedź jest jedna - totalny rozkurw, w stylu DEAD INFECTION! Dla mnie, "Brain Corrosion" jest po prostu PIĘKNA!!!

No cóż mogę powiedzieć... Wszystkie komplementy są bardzo miłe. Staraliśmy się, aby nie zawieść słuchaczy. Robiliśmy swoje i dalej chcemy podążać w tym samym kierunku. Bez żadnej specjalnej rewolucji. Zresztą chyba nawet by nam nie wybaczono, żebyśmy się odwrócili w stronę np. new metalu albo innego barachła. A płyta jest jaka jest i taka miała być od początku...

Trzymacie fason bez dwóch zdań. Czy to, iż "Brain Corrosion" jest albumem wiadomo jakiego zespołu, bez udziwnień, niepotrzebnych eksperymentów, i niepotrzebnych jazd, to efekt tego, że zebrała się stara ekipa DEAD INFECTION? Czy to, iż inaczej nie umiecie już grać, jak tylko z kopem i do przodu he he? Tylko nie bierz tego w formie zarzutu hie hie.

Wydaje mi się, że jest to efekt właśnie tego, że znowu jesteśmy niemal w starym składzie. Stać nas oczywiście na to, żeby ewoluować, zrobić coś nowego. Ale po co? Odświeżamy sprawdzone przeboje. Tworzymy to co czujemy i niech tak zostanie. Pracujemy tera nad nowym repertuarem i nie mam zamiaru tu wychwalać się, że będzie to masakra, czy coś czego jeszcze nie było. Po prostu ten sam, poczciwy blues. Mam nadzieję, że w roku dwa tysiące szóstym zrealizujemy to na kompaktowym nośniku. A może i na analogowym? Bóg jeden wie...

A propos obecnego line-up'u zespołu. Miał być Huzar i Kamil, a stanęło na sprawdzonej ekipie - Tocha i Jaro. Brak zrozumienia, słabe wątroby? Podobno z Tochą, to dopiero Jaro znowu ciebie spiknął? Nie brałeś go w ogóle pod uwagę kompletując nowy skład, czy to trochę inna bajka?

I był Huzar i Kamil. Jednak okazali się nieco nieodpowiedzialnymi ludźmi. Ale cały czas jesteśmy w dobrym kontakcie. Nikt na nikogo nie psioczy. A w czasie naszej muzycznej abstynencji to Jaro cały czas kumał się z Tochem. Nawet nagrali wtedy razem Coffee Grinders. Dobry projekt, wylęgarnia hitów. Polecam. No i Jaro zasugerował żeby pogadać z Tochem. Pogadałem, wyjaśniliśmy sobie wszystkie problemy i znowu jesteśmy razem. Najlepszego składu już nie może być. I niech tak zostanie. I taka to jest ta cała bajka.

"Brain Corrosion" ukazał się dzięki Obliteriation Records. Słyszało się tu i ówdzie, że zabiegali o wasze względy nawet ci z "majorsów". Co zaważyło na ostatecznej decyzji? Jakby nie patrzeć, to Japońcy lubią całe to chore gówno....

Krótko, jeżeli pan redaktor pozwoli (Nie obrażaj mnie proszę he he! - przyp. S). Było sporo wytwórni chętnych. Także tych większych. Już nie będę przytaczał nazw. Ale z Obliteration Rec. akurat mieliśmy najlepsze warunki. No i ta szansa wyjazdu do Japonii. To była trasa życia. Najpiękniejsze wspomnienia. Planujemy powrócić tam. Ale czy następna płyta będzie pod ich skrzydłami to się jeszcze okaże. Płyta jedno, a sprawy służbowe to drugie. Zobaczymy jak się sprawy ułożą...

Patrz jak to jest. Wszystkie te polskie - i nie tylko -ładnie uczesane, wypindżone gwiazdeczki z pop kultury, trzepią się ostro na samą, sprośną myśl o wyjeździe z koncertami poza nasze ojczyste ziemie, a tu taki niegrzeczny zespół jak DEAD INFECTION, leci ze swoim hałasem na mini po Japonii. Czy nie jest przypadkiem tak, że właśnie w takich krajach jak Japonia, cieszycie się większym szacuneczkiem wśród maniaków, niż chociażby w Polsce? No i jak wam się tam grało?

Jak wspomniałem wyjazd do Japonii to była trasa życia. A jeśli chodzi o szacunek to wydaje mi się, że w Polsce także odbierają nas podobnie. Problem tkwi w kwestii medialnej. Dystrybucja, wywiady w kolorowych czasopismach... Tego właśnie brakuje. Mnóstwo ludzi pisze do mnie z Polski. To jest dowód na to, że ktoś tam jednak słucha nas tutaj. Ale to za mało. Siła wyższa, paru spraw nie da się przeskoczyć. W sumie egzystencja poza krajowa też jest spoko, ale chcielibyśmy, aby w Polsce też coś się działo (Czego Wam życzę! - przyp. S)... Walczę nad zmianą.

Hertz Studio - inne zaplecze sprzętowe, inni ludzie. Czy czułeś lekki stresik, czym się ta sesja zakończy, czy zupełny luzik, zero pogoni za czasem? Jak się nie mylę, mieliście delikatne problemy z masteringiem, przez co płytka nie ukazała się w pierwotnym terminie?

Stresu nie było. Raz, że swoje miasto. Dwa, że znajomi ludzie w studio. Mieliśmy znakomity komfort psychiczny. Nagrywaliśmy wg swoich potrzeb. Jak wychodzi, to spoko. Jak nie, to nagrywamy jutro. Miałem czas na ustawienie bębnów. Akustycznych oczywiście, bo nie lubię triggerów. Jaro nagrywał wokal kilka dni, jak mu pasowało. Chodzi o to, że nikt nikogo nie poganiał. Powoli, bez pośpiechu. A mastering? Zrobiliśmy jeden i po kilku miesiącach doszliśmy do wniosku, że brzmi nieładnie. Trochę to trwało, ale wydaje mi się, że efekt ostateczny jest nienajgorszy. Jak zwykle z perspektywy czasu można byłoby zmienić to i tamto. Ale niech już zostanie tak.

Teraz trochę z innej beczki. Wolisz wiosło, czy za cholerę nie oddałbyś swojego zestawu garów, za wysokiej klasy sprzęt z sześcioma strunami? Pytam, utwory które robisz dla DEAD INFECTION, układasz właśnie na gitarze, a potem...potem to już jest tylko mięcho he he.

Nie... nie zamieniłbym bębnów nawet na gitarę 40-o strunową. Mam swoją gitarę w domu. Ten sam model od 16 lat. Tosca chyba się nazywa. I na niej komponuję piosenki dla DI. Przez taki okres mógłbym być może i wirtuozem, ale komu to potrzebne. Chwytam się za nią tylko jak napadnie mnie inwencja twórcza :-).

Oświeć mnie, bo nie pamiętam, czy ukazał się już wasz split dzielony - i to dosłownie - z PUNGENT STENCH? Jakoś szukam tego w pamięci, ale mam chyba wirusa he he. Co, gdzie, jak bro?

No właśnie wciąż czekamy. Alex z Pungentów obiecał, że w tym roku podeśle mi ostateczny materiał. Też się niecierpliwię. Na pewno wyda to Obliteration. ukaże się w formie 7 'EP i MCD. Już minął rok jak to nagrywaliśmy w ich studiu w Wiedniu. Cierpliwości!!

Teksty, teksty - po samych tytułach widać, że to strasznie pojarane historie, i pewnie nierzadko tworzone pod wpływem środków dopingujących. Skąd bierzecie te wszystkie pomysły, które zamieniają się potem w wasze liryki? "Wiadomości" przed 20-stą raczej odpadają.

Środki dopingujące zdarzają się. Nie przeczę. Ale przede wszystkim bawimy się muzyką, nie chcemy zmieniać świata i pisać o jakichś tam ważnych sprawach. Telewizja na pewno pomaga. Czasem wiadomości, a czasem np. Discovery. Tam właśnie znaleźliśmy z Jarem inspirację na zabalsamowanego brata (Brother's embalming). Ciekawa historia.

Znowu wszędzie pełno DEAD INFECTION, ale nie da się nie zapytać, kiedy znowu okaleczycie słuchacza swoją muzą? Tylko mi nie mów, że historia z 1999 roku znowu się powtórzy, by po latach chudych, znowu przyszły te tłuste dla waszego bandu? A swoją drogą, pamiętasz jeszcze, dlaczego zawiesiłeś działalność zespołu? Dzięki za twój czas, i do następnego - miejmy nadzieję he he.

Trudno powiedzieć kiedy ukaże się nowy album. Ale na pewno nie będzie to długi okres. Jak wspomniałem, może w roku 2006 coś tam zrobimy. Atmosfera w zespole jest tip top i na pewno nie będzie żadnych przestojów. A zespół się rozpadł w 1999 roku, bo tak chyba musiało być. Potrzebny był urlop, żeby ustabilizować wszystko. Ale to już jest nieistotne. Gramy dalej i o to chodzi. Dzięki za wywiad i pozdrówka!

-

DEAD INFECTION webmorgue

Skowron




Š Born To Die'zine